Informację tę potwierdziła Krystyna Mokrosińska, p.o. przewodnicząca Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Zastrzegła jednocześnie, że nie jest to decyzja ostateczna. We wtorek Mokrosińska ma jeszcze rozmawiać z Chojecką, byłą redaktor naczelną Centrum Prasowego PAI.
Odwołanemu w czwartek jednogłośnie Goszczyńskiemu zarząd SDP zarzuca nadużycia finansowe. On sam uważa, że to konflikt na tle ideologicznym.
Przeprowadzony w Stowarzyszeniu audyt wykazał, że Rada Programowa Centrum założyła fundację, na konto której Goszczyński przelał 136 tys. zł ze środków SDP. Szef CMWP nie poinformował władz Stowarzyszenia ani o tej operacji ani nawet o istnieniu fundacji.
Tymczasem – jak twierdzi Mokrosińska – powołane 5 lat temu Centrum jest jedynie agendą SDP i jego szef nie ma prawa podejmować żadnych decyzji finansowych. Podobnego zdania jest honorowy prezes Stowarzyszenia Stefan Bratkowski.
Zdaniem Mokrosińskiej, wyniki audytu, jak i kontroli komisji rewizyjnej SDP wskazują, że duża część ze środków Centrum "została wyprowadzona na zewnątrz".
– Włos mi się na głowie jeży, jak oglądam te wyniki – mówi Mokrosińska. I wskazuje, że były dyrektor CMWP bezprawnie podpisywał np. umowy o dzieło, przy czym "śladu tego dzieła nie widać".
Szefowa SPD deklaruje, że nie chce, aby sprawa trafiła do sądu. Podkreśla jednak: – warunkiem sine qua non jest, aby to, co z Centrum zostało zabrane, było zwrócone.
– Działalność Centrum jest oparta na jak najbardziej szlachetnej idei, ale okazuje się, ze nawet na tym można zarobić – uważa Mokrosińska.
Tymczasem Andrzej Goszczyński twierdzi, że miał upoważnienia zarządu SDP do podpisywania wszystkich dokumentów finansowych a fundację ma prawo założyć każdy.
– Przez 5 lat prowadziłem Centrum bez żadnego zainteresowania SDP. Problemem jest to, że oni nie sprawowali nadzoru, do którego byli zobowiązani. O nic nie pytali. Gdyby było inaczej, dawno temu można było stwierdzić czy coś jest nie tak i wszystko wyjaśnić – uważa.
Goszczyński deklaruje jednocześnie, ze żadna złotówka przekazana na rzecz fundacji nie zginęła. – Mam dokumenty, które dowodzą, że wszystkie pieniądze zostały wydane zgodnie z ich przeznaczeniem – powiedział PAP.
Według Goszczyńskiego, istota konfliktu między Centrum a Stowarzyszeniem jest natury ideologicznej.
– SDP prowadzi działalność polityczną tylko na rzecz określonych, wybranych tytułów. Tymczasem my uważamy, że należy pomagać wszystkim – mówi. I dodaje:- Byłem chwalony, kiedy wspierałem Tomasza Wołka w procesie z Aleksandrem Kwaśniewskim, a ganiony, kiedy sprzeciwiałem się pozbawieniu kolportażu tygodnika "Zły" lub mówiłem, że wojewoda nie ma prawa nawoływać do zrywania plakatów "Playboya".
W poniedziałek na prośbę Rady Programowej CMWP w Centrum rozpoczęła się kontrola "Audytora", tej samej firmy, która wcześniej audytowała całe Stowarzyszenie, na zlecenie jego władz. Prof. Andrzej Rzepliński, jeden z członków Rady Programowej CMWP i założycieli fundacji nie chciał w poniedziałek komentować zarzutów stawianych Goszczyńskiemu przez SDP. Swoją opinię ma przedstawić po ogłoszeniu wyników kontroli, co nastąpi za ok. dwa tygodnie.
Wcześniej Rada Programowa zawiesiła Goszczyńskiego w obowiązkach szefa fundacji.