Pierwszy numer jest już w kioskach i empikach. Nowy wydawca, spółka Marie Claire Album i Hachette Filipacchi Polska, wziął stary tytuł, lecz wymyślił pismo od nowa.
„Marie Claire” to luksusowe pismo kobiece, wrażliwe społecznie. Nie boimy się ostrego reportażu, chcemy pozyskać czytelniczki, które oczekują czegoś więcej niż luksusu i pięknego zapachu – mówi redaktor naczelna Karolina Suchenek (wcześniej naczelna „Kobiety i Życia”).
I tak w pierwszym numerze można przeczytać szokujący reportaż o porzucanych w Chinach „nadliczbowych” noworodkach, które mieszkańcy tego kraju nazywają „larwami w ryżu”. Materiał zilustrowany jest „niełatwymi” jak na ekskluzywny magazyn zdjęciami.
„Marie Claire” ma też wyróżniać rozsądne podejście do życia, akceptacja czytelniczek. W najnowszym numerze pokażemy np. piękne, puszyste kobiety. Będzie też więcej niż w innych pismach historii czytelniczek i zdjęć osób niepublicznych – zapowiada Karolina Suchenek.
Jak każde szanujące się pismo kobiece „Marie Claire” ma zdjęcia związane z modą i makijażem. Są topmodelki i najlepsi projektanci, ale także „zwykłe” kobiety, w rozmiarze nawet XL. Ubrania są przy tym i do noszenia, i do kupienia (ceny nie są szokujące). Jest m.in. rubryka „Drogie-tanie kupowanie”, w której markowe, ekskluzywne produkty zestawione są z podobnymi, ale tańszymi.
Nie ma stałych felietonów, a w rubryce kulinarnej gotować będą wyłącznie mężczyźni.
„Marie Claire” ma 24 – razem z polską – edycje na świecie. Na naszym rynku 15 numerów (od października 1998 roku do lutego 2000 roku) wydało Edipresse Polska. – Zawiesiliśmy wydawanie pisma, bo w tamtej sytuacji na rynku reklamowym przedsięwzięcie nie było dochodowe. Było za mało czytelników i za mało reklam. Naciskaliśmy na słowo „zawieszenie”, bo wierzyliśmy, że dla „Marie Claire” jest w Polsce przyszłość – wyjaśniła nam decyzję o zamknięciu pisma Agnieszka Smit, odpowiedzialna wówczas w Edipresse za „Marie Claire”. – Teraz pismo wydaje kto inny, życzymy mu sukcesu, bo tytuł „Marie Claire” darzymy sentymentem.
Oficjalnie Edipresse przyznawało się do 120 tys. sprzedawanych egzemplarzy ze 190 tys. nakładu. Jednak według danych nieoficjalnych tylko ok. 50-70 tys. znajdowało kupca.
Na początku 2001 r. do „Marie Claire” przymierzał się Hearst-Marquard, ale nic z tego nie wyszło. Teraz magazyn wydaje spółka Marie Claire Album (51 proc.) i Hachette Filipacchi Polska (49 proc.), wydawca pięciu innych magazynów, w tym „Elle”.
Czy „Marie Claire” nie jest konkurencją dla „Elle”? – Na świecie „Marie Claire” wchodzi na rynki pism kobiecych, na których jest „Elle”. Tak czy owak pojawiłaby się w Polsce. Choć grupa docelowa czytelniczek jest ta sama – kobiety 25-40-letnie, z większych miast, lepiej wykształcone – to oba magazyny są komplementarne – uważa Jan Dybczyński, dyrektor Hachette. – A jeśli idzie o reklamę, to posiadanie tych dwóch tytułów jest plusem, bo możemy oferować klientom cały pakiet.
Nakład „Marie Claire” to 135 tys. egzemplarzy. Wydawca liczy, że magazyn kupi co najmniej 100 tys. czytelniczek. Cena tytułu to 6,5 zł.