O sprawie poinformowała dzisiejsza Gazeta Wyborcza.
– Marek Król uznał, że przekazanie sterów dobrze zrobi tygodnikowi. Lepiej dokonać tej zmiany teraz niż w jakiejś sytuacji kryzysowej – tłumaczy Stanisław Janecki, pierwszy zastępca naczelnego Wprost. – Na pewno będzie pisał do nas komentarze – mówi Janecki, dodając, że odejście Króla było planowane już od kilku miesięcy.
Wśród części zespołu panuje przekonanie, że powodem rezygnacji Króla jest proces, który wytoczył on naczelnemu tygodnika Nie Jerzemu Urbanowi. Urban dziesięć lat temu opublikował artykuł o tym, że naczelny Wprost był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Rycerz”. Król zapowiedział, że poda Urbana do sądu. Zrobił to jednak dopiero w ub. roku. Proces jest zamknięty, ale według relacji Rzeczpospolitej na początku kwietnia zeznawał na nim b. funkcjonariusz SB, który miał potwierdzić oskarżenia pod adresem Króla.
– Ta sprawa nie miała żadnego wpływu na decyzję naczelnego. Na procesie nie pojawiły się żadne nowe fakty. Świadek, który zeznawał, to esbek. Pomawia nas od lat i stoi za różnymi prowokacjami wobec naszego tygodnika – twierdzi Janecki i przypomina, że Wprost jako pierwsza redakcja w Polsce wystąpił do IPN o lustrację swego zespołu.
Marek Król był naczelnym Wprost od 1988 r. Obecnie jest właścicielem spółki AWR Wprost wydającej tygodnik.