Plotki o tym, że PiS chce zmienić szefa PKO BP, były coraz głośniejsze, szczególnie po odwołaniu Cezarego Stypułkowskiego, prezesa PZU. Andrzej Podsiadło zrobił psikusa ministrowi skarbu. Nie czekał, aż zostanie odwołany, i sam złożył rezygnację.
Według informacji Rz Andrzej Podsiadło nie zgadzał się na zmiany w zarządzie. Pod koniec ubiegłego roku rada nadzorcza powołała do ścisłego kierownictwa banku Sławomira Skrzypka, bliskiego współpracownika Lecha Kaczyńskiego. Wczoraj dokonała kolejnych zmian w zarządzie. Rezygnację złożyła Krystyna Szewczyk, która nadzorowała w PKO BP rachunkowość oraz kwestie dotyczące informatyki. Nadal będzie główną księgową banku. Rada nadzorcza do zarządu powołała dyrektora zarządzającego PKO BP Rafała Juszczyka (kieruje pionem bankowości korporacyjnej) oraz Zdzisława Sokala, który jest członkiem rady nadzorczej Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej oraz prezesem firmy SKK Finanse.
Dlaczego skarb państwa nie zdecydował się odwołać Andrzeja Podsiadły? Bankowcy twierdzą, że minister miał problem ze znalezieniem odpowiedniej osoby na jego miejsce. Kandydata na prezesa PKO BP musi zatwierdzić Komisja Nadzoru Bankowego. Na pewno nie da ona zgody komuś, kto nie ma menedżerskiego doświadczenia w bankowości. Musi to być specjalista, który pracował w dużych bankach, obsługujących zarówno klientów indywidualnych, jak i przedsiębiorstwa. W stosunku do szefa największego banku będzie miała szczególne wymagania. O tym, że PiS nie znalazło chętnych na fotel prezesa PKO BP, świadczy chociażby fakt, że Andrzej Podsiadło będzie kierował bankiem jeszcze przez cztery miesiące, do końca października.
Ustępujący szef miał odpowiednie doświadczenie, by dostać cztery lata temu zgodę Komisji Nadzoru Bankowego. Wcześniej przez siedem lat kierował Powszechnym Bankiem Kredytowym, a przez rok był wiceprezesem PKO BP. Jest jednym z najbardziej znanych polskich bankowców. Ma doktorat z ekonomii, przez 10 lat pracował jako dyrektor zespołu polityki ekonomicznej oraz jako szef zespołu analiz gospodarczych w Komisji Planowania przy Radzie Ministrów. Później był podsekretarzem stanu, a następnie sekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów. Z resortu finansów trafił do bankowości. Jest kojarzony z lewicą.
Koledzy po fachu oceniają go dwojako. – Człowiek z charakterem, introwertyk, dobry specjalista, twardy w negocjacjach – tak określa Andrzeja Podsiadłę prezes Banku Handlowego Sławomir Sikora, który razem z nim, jako wiceprezes, kierował PBK. Według Sikory szef PKO BP jest sprawnym organizatorem, który umiał w PBK stworzyć zespół i z powodzeniem nim kierować.
Są też tacy, którzy twierdzą (nie chcą podawać nazwisk), że Podsiadło nie jest bankierem z polotem, że jest zbyt konserwatywny. Ale podkreślają też, że w czasie gdy był szefem PKO BP, aktywa banku zwiększyły się o ponad dziewięć miliardów złotych, a zysk netto o 600 mln zł.