Dark Mode Light Mode

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszymi zasadami Prywatność Prywatności oraz. Regulamin. Możesz się też z kontaktować z nami.
Obserwuj nas
Obserwuj nas
Sex shop - historia sklepów Newsweek 1244066028 Sex shop - historia sklepów Newsweek 1244066028

Sex shop – historia sklepów

Gdyby władze alianckie pozwoliły jej na latanie, być może założyłaby linię lotniczą. Zamiast tego 50 lat temu Beate Uhse rozpoczęła rewolucję seksualną, otwierając pierwszy na świecie sex-shop.

Dziennikarze gazety Newsweek postanowili zbadać historię sklepów zwanych sex shop-ami. Pierwszy z nich otworzyła Beate Uhse już 50 lat temu.

 

Zapraszamy Ciebie na konferencję

HEALTH & BEAUTY DIGITAL & MARKETING TRENDS 2025

Marketingsummit.eu

16 KWIETNIA 2025 | Hotel RENAISSANCE - WARSZAWA


II Edycja konferencji dla liderów branży beauty & health!

🔹 AI i nowe technologie – jak zmieniają reguły gry w marketingu beauty?
🔹 e-Commerce 3.0 – personalizacja, która naprawdę sprzedaje!
🔹 Nowe pokolenia, nowe wyzwania – jak mówić do Gen Z i Alpha, żeby słuchali?
🔹 TikTok i influencer marketing – od viralowych hitów do realnych konwersji!
🔹 ESG czy greenwashing? Jak tworzyć autentyczne strategie zrównoważonego rozwoju?
🔹 Jak stworzyć społeczność wokół marki i budować lojalność klientów w digitalu?
🔹 Retail przyszłości – co musi się zmienić, aby sprzedaż stacjonarna przetrwała?


📅 Program i prelegenci - Marketingsummit.eu
🎟️ Bilety - Marketingsummit.eu
🎤 Zostań prelegentem - Marketingsummit.eu

Reklama

Pierwsza fotografia. Beate Uhse ma tutaj najwyżej 12 lat. Spod czapki wyskakują jej blond włosy. Zgodnie z modą epoki nosi dziecięcy mundurek marynarski, chociaż marzy o zawodzie pilota. Drugie zdjęcie pochodzi z 1936 roku. Spod gogli uśmiecha się 17-latka. Uczestniczy w kursie pilotażu jako jedyna dziewczyna w grupie 60 uczniów. W grubym i odrobinę za dużym kombinezonie lotniczym ginie jej szczupła sylwetka, ale z twarzy bije energia.

W wirtualnej galerii zdjęć firmy Beate Uhse AG kolejna fotografia jej twórczyni pochodzi z 1971 r. Pani prezes, właścicielka sieci sex-shopów, w czarnej spódnicy, śmieje się niczym nastolatka. W oczach niemieckiej lewicy jest kobietą sukcesu, wyzwoloną z mieszczańskich zabobonów. Dla chadeków pozostaje diabłem w minispódniczce. – Przez całe życie robiłam, co chciałam. Nie po to, by komuś coś udowodnić, lecz dlatego, że czułam, iż postępuję słusznie – powie w 1999 r. w jednym z wywiadów udzielonych z okazji debiutu giełdowego jej erotycznego koncernu. Kiedy dwa lata później w szwajcarskim St. Gallen przegra walkę z ostrym zapaleniem płuc, będzie jedną z najbogatszych kobiet w Europie i kawalerem Orderu Zasługi Republiki Federalnej Niemiec za „trudne do przecenienia osiągnięcia w edukacji seksualnej kraju i Europy”.

 

W obłokach

Świat, na który 25 października 1919 r. przyszła Beate Köstlin, lizał rany po wielkiej wojnie. Miasta miały wkrótce utonąć w dekadenckiej zabawie, lecz na prowincji obyczajami wciąż rządziła XIX-wieczna pruderia. W konserwatywnym światku wschodniopruskich junkrów Wargenau – rodowy majątek Köstlinów koło Królewca – był oazą nowoczesności. Matka Beate, Margarete, była jedną z pięciu pierwszych kobiet w Niemczech, które dopuszczono do wykonywania zawodu lekarza i otwarcie domagała się „edukacji higienicznej” dzieci, przez co rozumiano wówczas oświatę seksualną. Beate zapamiętała z dzieciństwa swobodne rozmowy z mamą o prokreacji, własnym ciele i higienie intymnej.

Córka odziedziczyła po matce temperament i ciekawość świata. Gdy miała osiem lat, brat opowiedział jej mit o Ikarze. Odtąd zamiast lalkami bawiła się skrzydłami zlepionymi z gliny i pierza, za pomocą których usiłowała wzlecieć z domowej werandy. Dziewięć lat później ojciec załatwił jej miejsce na kursie pilotażu.

Ukończyła go z wyróżnieniem. Kilkanaście miesięcy później otrzymała dyplom upoważniający do uczestnictwa w pokazach akrobatycznych i lotach testowych. Dostała propozycję pracy jako pilot oblatywacz w firmie Bücker-Flugzeugbau GmbH. Rodzice cieszyli się jej szczęściem, ale nie kryli zawodu z powodu rezygnacji ze studiów.

Gdy w 1939 r. Hitler rozpoczął wojnę i fabryki w Niemczech przestawiły się na pracę dla armii, Beate Uhse – zmieniła nazwisko po ślubie z kolegą z teamu akrobatycznego – została pilotem wojskowym. Los oszczędził jej wprawdzie udziału w misjach militarnych, lecz jako pilot oblatywacz testowała nowe maszyny dla Luftwaffe. Podczas jednej z takich misji cudem uniknęła zestrzelenia przez alianckie myśliwce. Jej mąż Hans-Jürgen Uhse miał mniej szczęścia. Na początku 1945 r. dostała telegram o jego śmierci na froncie wschodnim. W wieku niespełna 26 lat została wdową z dwuletnim dzieckiem.

Masło i kondomy

Kwiecień 1945 r. Wojska radzieckie zamknęły kleszcze wokół Berlina. Dywizjon dostał rozkaz ewakuacji na zachód, ale Beate postanowiła najpierw przedrzeć się do domu na przedmieściach Berlina po syna Klausa. Kiedy wróciła na lotnisko, po jednostce nie było śladu. Na pasie startowym został tylko jeden kilkumiejscowy samolot Siebel Fh 104. Uhse znała tę maszynę wyłącznie z widzenia, lecz innej drogi ucieczki z oblężonego Berlina nie było. Podczas tankowania pobieżnie przestudiowała podręcznik pilotażu i z synem, nianią i dwójką rannych żołnierzy odleciała na północ.

Wylądowali w Leck, tuż przy duńskiej granicy. Uhse liczyła, że w tym rolniczym regionie, oszczędzonym przez bombardowania, najłatwiej będzie przetrwać pierwsze powojenne miesiące. Na rodziców nie mogła już liczyć. Matka zmarła w czasie wojny. Ojciec zaginął podczas chaotycznej ewakuacji Niemców z Prus Wschodnich.

Jako była pilot Luftwaffe znalazła się na alianckiej czarnej liście – nie miała szans na powrót do zawodu. Pozostał jej handel obwoźny. – Krążąc po domach, wysłuchiwałam przerażających opowieści kobiet – wspominała po latach. – Mężczyźni, którzy wracali z frontu do domu, płodzili dzieci, nie myśląc o tym, czym je potem wykarmią i w co ubiorą. Kobiety decydowały się na pokątną aborcję, ryzykując życie.

Postanowiła spisać wszystko, czego o naturalnej antykoncepcji nauczyła ją matka i sprzedawać te porady wysyłkowo. Za druk pierwszych dwóch tysięcy ulotek zapłaciła 2,5 kg masła. Druk kolejnych egzemplarzy mogła już sfinansować gotówką. Ponad 32 tys. kopii broszury „Schrift X” (niem. „Skrypt X”) rozeszło się po Niemczech jak ciepłe bułeczki, a na adres domowy Beate we Flensburgu zaczęły spływać listy z prośbą o porady higieniczne i erotyczne. „Niewiedza tych ludzi była równie porażająca, co liczba proszących o pomoc” – pisała Uhse w autobiografii.

Więcej na łamach tygodnika Newsweek i na portalu Newsweek.pl.

 

 

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszymi zasadami Prywatność Prywatności oraz. Regulamin. Możesz się też z kontaktować z nami.
Add a comment Add a comment

Dodaj komentarz

Previous Post
Znika tytuł "International Herald Tribune" International Herald Tribune 13250317716

Znika tytuł "International Herald Tribune"

Next Post
Stopklatka chce ruszyć z nowym kanałem Stopklatka.tv Stopklatka.pl 1361887876

Stopklatka chce ruszyć z nowym kanałem Stopklatka.tv





Reklama