Jak podaje Dziennik, w koalicji coraz częściej pojawiają się głosy mówiące o kolejnej zmianie na stanowisku szefa TVP. Według nieoficjalnych informacji „był już nawet przygotowywany wniosek o odwołanie Urbańskiego. Miał go złożyć jeden z członków rady nadzorczej związany z PiS, a poprzeć członkowie związani z LPR”.
Oficjalnie do złożenia wniosku nie doszło, mimo punktu w planie obrad „zmiany w zarządzie”. Nie zatwierdzono również nowych szefów i wicedyrektorów ośrodków w Warszawie, Łodzi, Szczecinie, Rzeszowie, Bydgoszczy i Wrocławiu. – Prezes Urbański i jego zwolennicy zyskali siedem dni na wyprowadzenie sprawy na prostą. Inaczej wniosek o jego odwołanie może się pojawić na następnym posiedzeniu – tłumaczy dziennikowi anonimowy informator.
Urbański „podpadł” koalicji brakiem decyzji w sprawie objęcia kierowniczych stanowisk w ośrodkach regionalnych osoby przez związane z Ligą Polskich Rodzin.
– Prezes telewizji musi się wykazać mocnym kręgosłupem i nieuleganiem pierwszym lepszym naciskom, nawet jeżeli miałyby to być naciski natury politycznej. W tym wspiera go rada nadzorcza, więc myślę, że pozycja pana prezesa jest nadzwyczaj stabilna – powiedział na wczorajszej konferencji prasowej Janusz Niedziela, sekretarz rady.
Konferencja miała ponoć pokazać, że prezes nie ugnie się pod ciężarem nacisków politycznych. – Coś niedobrego zaczęło się dziać wokół prezesa TVP – mówi jeden z polityków PiS. Partia rządząca wypomina Urbańskiemu przywrócenie „Czterech pancernych”, lewicowy program Sławomira Sierakowskiego a także to, że „Wiadomości” za słabo nagłaśniają sukcesy rządu. Od zamieszania odcinają się politycy Samoobrony.