w wywiadzie dla Super Expressu, opublikowanym w ubiegły piątek.
„TVN w porównaniu z tym, co się dzieje w TVP to raj na ziemi. Telefony z kręgów władzy nie dzwonią non stop. Nam wolno więcej, bo jesteśmy telewizją prywatną.” – wyznał Rymanowski. Jego zdaniem był to jeden z głównych argumentów, dla których nie skorzystał z propozycji powrotu do TVP.
Prezenter wyjaśnił również swój powód odejścia z TVN. „Nikt z „Faktów” mnie nie wyrzucał. Sam uznałem, że dla mnie i dla Kamila Durczoka nie ma miejsca w jednym programie. (…) Uznałem, że czas odpocząć od newsów i powalczyć na innym polu. Propozycja szefów TVN, aby mieć własny program, w którym od pierwszej do ostatniej minuty wszystko zależy od ciebie, była bardzo atrakcyjna”.
Bogdan Rymanowski odniósł się również do tematu wolności mediów w Polsce. „Mamy wolność słowa, jakiej od 17 lat nie było. Dziennikarzom wolno wszystko. Dlatego śmieszą mnie histeryczne reakcje kolegów, którzy alarmują, że jesteśmy o krok od zamachu na wolne media. (…) Ktoś kto dzisiaj chciałby cenzurować dziennikarzy, albo jest niespełna rozumu, albo chce zawracać Wisłę kijem”. Sam unika prywatnych spotkań z politykami, bo „inaczej rozmawia się w studiu z kimś obcym, a inaczej z kimś, z kim jestem na ty. Zbyt bliskie związki powodują autocenzurę”.
Rymanowski zrezygnował z prowadzenia „Faktów” na początku marca. Obecnie jest gospodarzem programu „24 godziny” na antenie TVN24.