– Pełniąc funkcję przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji starałem się szukać kompromisu. Nie wstydzę się tego, ale obejmując tę funkcję, zapowiedziałem też, że nie będę niczyim zakładnikiem” – tłumaczył swoją decyzję Braun w oświadczeniu, przekazanym dziennikarzom na konferencji prasowej w Warszawie.
Juliusz Braun przyznał, że głównym sprawcą jego rezygnacji jest Włodzimierz Czarzasty, który ma „inną wizję życia publicznego i mediów”. Braun oświadczył, że sam prezentuje wizję państwa demokratycznego, a wizja przedstawiona przez Czarzastego, poparta – według niego – przez niektórych ważnych polityków SLD, to wizja ograniczenia wolności. Niewykluczone również, że rezygnacja przewodniczącego KRRiT jest wynikiem rozmów z Aleksandrem Kwaśniewskim. Prezydent miał namawiać Brauna do ustąpienia. Braun zastrzegł jednocześnie, że jego rezygnacja nie jest spowodowana obawą, iż mógłby zostać odwołany przez członków Rady.
Braun zgadza się z opinią, że jego odejście jest swego rodzaju porażką. Jak jednak mówi, nie mógł pozostać dłużej na stanowisku, bo „paraliżowałoby to prace KRRiT”. Rezygnacja Brauna nie oznacza jednak, że odchodzi on z Rady. Pozostaje on na stanowisku członka KRRiT „tak długo, jak będzie to uzasadnione”. Braun powtórzył, że jest gotów do dymisji, jeśli uczynią to wszyscy członkowie Rady i będzie to mogło otworzyć drogę do utworzenie Rady według nowej formuły.
W środę Braun ma przekazać obowiązki szefa Rady jej wiceprzewodniczącemu Janowi Sękowi. Szybko jednak przed Radą stanie problem wyboru szefa, ponieważ kadencja Sęka w Radzie upływa już 3 kwietnia, faktycznie będzie w niej zasiadał do czasu wyboru przez Senat nowego członka Rady. Do tej pory media wskazywały, że najpoważniejszym kandydatem na następcę Brauna jest Danuta Waniek, rekomendowana przez prezydenta do KRRiT.