Z dokumentu, który dostali dziennikarze, wynika, że powodem tak radykalnej decyzji Zarządu jest brak uregulowania płatności wobec radia przez Agencję Reklamową "Plus", która do 10 października miała spłacić zaległości "sięgające już kilku milionów złotych".
Agencja Reklamowa "Plus" nie ma sobie nic do zarzucenia – powiedział PAP jej prezes Jacek Rusiecki, komentując zarzuty prezesa Spółki Producenckiej Plus, jakoby agencja nie płaciła jej zaległych pieniędzy.
Dziennikarze, którzy zostali zwolnieni ze świadczenia pracy, zwrócili się o pomoc do prymasa kardynała Józefa Glempa oraz nuncjusza apostolskiego arcybiskupa Józefa Kowalczyka.
"Mamy wrażenie, że ostatnio padamy ofiarą niezrozumiałych dla nas rozgrywek, nie jesteśmy stronnikami starego ani nowego zarządu, jesteśmy ludźmi, którzy swoją rzetelną pracą chcą służyć przede wszystkim rozgłośniom diecezjalnym" – napisali dziennikarze w liście do hierarchów Kościoła.
"Do radia stale przychodzą wierzyciele żądający zwrotu długów i grożą, że w przypadku nieuregulowania należności odbiorą sprzęt konieczny do nadawania programu" – podkreślają autorzy listu. Zwracają uwagę, że w radiu zaczyna brakować podstawowych narzędzi pracy.
Dziennikarze informuje też, że część z nich nie otrzymała jeszcze wypłat za pracę wykonaną w okresie wakacyjnym, a w poniedziałek upływa termin wypłat za wrzesień.
Dziennikarze zwrócili się też o zbadanie sprawy do Krajowego Urzędu Pracy i Państwowej Inspekcji Pracy. "Jeśli jutro znów nie zostaniemy wpuszczeni do siedziby radia, to niewykluczone, że zgłosimy sprawę do sądu" – zapowiedział Tomasz Terlikowski, wydawca w stacji.
"Żeby przerzucać odpowiedzialność na agencję po dwóch miesiącach swojego rządzenia, to trzeba mieć tupet" – powiedział PAP Rusiecki, obecnie szef Agencji Reklamowej "Plus", a wcześniej wiceprezes Spółki Producenckiej "Plus". Według Rusieckiego, działania nowego zarządu przyniosły spółce producenckiej straty rzędu miliona zł. "Ich rządy doprowadziły to przedsięwzięcie do kompletnej ruiny" – uważa.
Rusiecki wskazuje przy tym, że przygotowana przez poprzednie władze spółki ramówka nie została wdrożona. Nie ma też nowej ramówki. "Jak można coś sprzedawać, jak nie wiadomo, co to jest. Radio nie ma żadnego konkretnego kształtu. Nawet nie wiemy czy pewne programy będą emitowane czy nie" – mówi Rusiecki. I dodaje: "Agencja uczestniczyła w budowaniu wartości, jaką jest Porozumienie Programowe Plus, przez 2,5 roku i nasz główny udziałowiec Prokom Inwestements bardzo dużo wysiłku finansowego i organizacyjnego w to włożył".
Zdaniem Rusieckiego, nowe władze spółki producenckiej nie mają konkretnego programu naprawczego. "Nasz program pozytywny to było doprowadzenie do podpisania umowy z inwestorami, umowy, która mogła to przedsięwzięcie postawić na nowe tory" – mówi.
Rusiecki przypomniał, że list intencyjny z Dresdner Bankiem, który miał być nowym udziałowcem Radia Plus, został podpisany wiosną tego roku. Nie doszło jednak do planowanego podpisania umowy.
Od rana Plus nadaje serwisy informacyjne z Katowic. "Nasze radio nadaje na ogólnopolską antenę również informacje o korkach w Katowicach i śląskie reklamy" – komentują niewpuszczeni do pracy dziennikarze.
Spółka Producencka Plus powstała w 1997 roku jako zrzeszenie 16 katolickich stacji diecezjalnych. Obecnie liczy ich 26. Nadają one wspólne pasmo programowe, które – zgodnie z założeniami spółki – stanowi od 30-40 proc. czasu antenowego.
Właścicielem Spółki Producenckiej Plus, przygotowującej wspólny program dla wszystkich rozgłośni, do niedawna był Episkopat Polski. 21 sierpnia Prezydium Konferencji Episkopatu Polski przekazało swoje udziały w Spółce Producenckiej Plus Silesii – agencji reklamowej Radia Plus Katowice. Agencja jest własnością katowickiej Kurii Metropolitarnej.