Pierwsze rozmowy w tej sprawie z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji już się odbyły. Właściciele planują stworzenie sieci rozgłośni nadających w 9 miastach muzykę klasyczną. Potwierdził to w wypowiedzi dla PAP Jerzy Baczyński, prezes Spółdzielni Pracy "Polityka", jednego z udziałowców TOK FM. Szczegółów nie chciał jednak ujawnić.
Baczyński zaprzecza, jakoby w razie odmowy przez Radę zmiany koncesji, właściciele stacji zamierzali z niej zrezygnować. Według Baczyńskiego jednym z alternatywnych pomysłów jest wprowadzenie do stacji nowego inwestora przy zachowaniu dotychczasowego formatu radia, ale dla obecnych właścicieli stacji taki scenariusz jest "mniej pociągający".
KRRiT wydała koncesję dla TOK FM (wcześniej Inforadio) w 1993 r. Otrzymali ją wówczas jako pierwotni udziałowcy: Res Publica Presss sp. z o.o., Spółdzielnia Pracy "Polityka", Fundacja im. Stefana Batorego, Central European Broadcasting Ltd. oraz Communication Unlimited sp. z o.o.
Oparte na anglosaskiej formule radia mówionego (news & talk), TOK FM rozpoczęło nadawanie pod koniec marca 1998 r. Stacja objęła 9 miast i dociera do ok. 8 mln słuchaczy.
Wkrótce współudziałowcem stacji została Agora, wydawca "Gazety Wyborczej". Spółka starała się o wpisanie jej do grona pierwotnych udziałowców. Jednak KRRiT nie wyraziła na to zgody, uzasadniając to tym, że Agora ma już udziały w kilku stacjach, nadających w tym samym zasięgu, a ponadto mogłaby spowodować zmiany w strukturze gatunkowej programu TOK FM "niekorzystne dla deklarowanego jego charakteru". Według KRRiT, obecnie TOK FM należy w 46,6 proc. do Agory. 20,5 proc. udziałów ma Spółdzielnia Pracy "Polityka", a 32,9 – Central European Broadcasting.
Latem zaczęło być głośno o kłopotach finansowych stacji. Co miesiąc przynosi straty rzędu kilkuset tysięcy złotych. W lipcu i sierpniu stacja zwolniła najpopularniejszych prezenterów oraz wydawców. Z 30 osób w radiu pozostało 10.
Czy to znaczy, że w Polsce nie ma miejsca na radio mówione? Nie zgadza się z tym Adam Halber, jeden z członków Rady. – To jest bardzo interesujący format, który został przez nadawcę zaprzepaszczony – uważa.
Halber obawia się, że ewentualna zgoda Rady na zmianę koncesji mogłaby wywołać protesty ze strony innych podmiotów, które ubiegały się o tę samą koncesję (chodzi m.in. o środowiska związane z radiem Wolna Europa).
Inną opinię ma Jarosław Sellin, również członek Rady: – W Europie nie ma tradycji radia mówionego – uważa. Podkreśla, że jest przeciwnikiem takiego radia, ale ze względu na zapotrzebowanie i możliwości utrzymania stacji, uważa, że najpierw powinna powstać sieć z muzyką klasyczną.