Zarząd Spółki Producenckiej Plus tłumaczy ten stan brakiem płatności z agencji reklamowej. W poniedziałek wejścia do redakcji pilnowali ochroniarze, którzy nie wpuszczali pracowników rozgłośni. Dziennikarze nie mogli dostać się do biurek i rzeczy osobistych. Zamiast tego każdy z nich mógł odebrać pismo Zarządu w sprawie zawieszenia obowiązków wykonywania pracy. Nie wynika z niego jednak iż zostali oni zwolnieni z pracy; w każdej chwili mogą być powiadomieni o tym, żeby do niej wrócić.
Słuchacze warszawskiego Plusa mogli słuchać w poniedziałek transmisji programu siostrzanej stacji z Katowic. – Nasze radio nadaje na ogólnopolską antenę również informacje o korkach w Katowicach – komentowali całą sytuację nie wpuszczeni do pracy dziennikarze redakcji warszawskiej. Z Katowic nadawano również wiadomości i prognozę pogody oraz lokalne, katowickie reklamy.
O fatalnej kondycji finansowej radia Plus słychać było już od dawna. W kwietniu br. pojawiły się pogłoski o pozyskaniu dla stacji nowego inwestora, którym miał być Dresdner Bank. W lipcu ze stacji odeszli m.in. Radosław Rybiński – szef newsroomu oraz Paweł Nowacki – dyrektor programowy i Jan Pospieszalski – szef muzyczny. Miesiąc później rezygnację złożył prezes Spółki Producenckiej Plus ks. Ireneusz Sokalski. Tymczasem nie doszło do umowy z Dresdner Bankiem, Episkopat przekazał swe udziały w stacji Agencji Silesia Plus z Katowic.
Pomimo fatalnej sytuacji finansowej rozgłośni, a więc m.in. ogromnych opóźnień w wypłacaniu wynagrodzeń, dziennikarze warszawskiego Plusa przez cały czas starali się realizować program. W dniu ataku na USA, 11 września, pomimo braku dostępu do telefonów i Internetu co 15 min. informowali o sytuacji w Nowym Jorku i Waszyngtonie.
Pod koniec września pracownicy stacji utworzyli związek zawodowy, który w rezultacie kolejnych zwolnień i zmian kadrowych wszedł w spór zbiorowy z kierownictwem spółki. Sytuacją w radiu Plus zainteresowali się biskupi podczas konferencji Episkopatu 4 października. Sekretarz Episkopatu cytowany przez KAI miał powiedzieć, że nowa ekipa nie ma pełnego poparcia biskupów. Następnego dnia sekretarz oświadcza, że „został źle zrozumiany” przez dziennikarza KAI.
Pocieszeniem zarówno dla słuchaczy jak i pracowników stacji może być zdanie wypowiedziane przez jednego z prezenterów katowickiego Plusa: „Możecie być spokojni – żadnych zmian na antenie nie przewidujemy…”