Dark Mode Light Mode

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszymi zasadami Prywatność Prywatności oraz. Regulamin. Możesz się też z kontaktować z nami.
Obserwuj nas
Obserwuj nas

Amerykański sen o dobrym radiu

Może to melodia angielskiego języka, a może to urok miejsca, mają wpływ na to, że przyjemniej słucha się radia w USA, niż w Polsce. A może to polski słuchacz ma inne wymagania, niż jego odpowiednik w Stanach Zjednoczonych? O radiu w Ameryce, prosto z USA Marcin Wypychowicz.

Tak się szczęśliwie złożyło, że miałem okazję przemierzyć wzdłuż niemal całe Wschodnie Wybrzeże. W momencie pisania tego tekstu jeszcze to wybrzeże przemierzam, skłaniając się raczej ku zachodowi. Jestem w Georgii, na autostradzie gdzieś pomiędzy Atlantą a Chatanoogą. Swoją podróż rozpocząłem w Chicago i z wieloma przerwami podróżowałem na najbardziej wysunięty na południe przylądek – słynny i urokliwy Key West, aby znów wrócić do Chicago. Nie byłbym sobą, gdybym podczas tej podróży nie przysłuchiwał się stacjom radiowym. A było czemu się przysłuchiwać, wybór stacji wszelaki.

Przy wspaniale zorganizowanej sieci autostrad, szerokich na cztery, czasem pięć pasów, co i raz widzimy reklamy zachęcające nas do nastawienia odbiornika na tę, a nie inną falę. To, co od razu uderza nas w uszy, to muzyka country. Lokalne, a raczej kontynentalne, gwiazdy tej dość monotonnej w słowach i melodii muzyki, są wszechobecne – mają swoje kawiarnie i bary, do których chodzą tłumnie ich fani, w żadnym sklepie płytowym nie może zabraknąć nagrań z tym gatunkiem muzyki, nie może również zabraknąć rozgłośni grających country. Stacje te mają zapewne szeroką klientelę wśród kierowców licznych ciężarówek, panów po 50-tce i prowincjonalnej młodzieży. Nie było miejsca na mapie mojej podróży, żeby zabrakło stacji nadającej country. Nawet na Florydzie opanowanej w połowie przez imigrantów z Kuby, ludowa muzyka Stanów Zjednoczonych jest gatunkiem dominującym. Tak, jak w każdym pokoju hotelowym znajdziemy egzemplarz Biblii, tak w każdym większym miasteczku musi być słychać rozgłośnie nadającą piosenki Toma Hiatta, Jimmiego Buffeta, czy Faith Hill.

Zapraszamy Ciebie na konferencję

HEALTH & BEAUTY DIGITAL & MARKETING TRENDS 2025

Marketingsummit.eu

16 KWIETNIA 2025 | Hotel RENAISSANCE - WARSZAWA


II Edycja konferencji dla liderów branży beauty & health!

🔹 AI i nowe technologie – jak zmieniają reguły gry w marketingu beauty?
🔹 e-Commerce 3.0 – personalizacja, która naprawdę sprzedaje!
🔹 Nowe pokolenia, nowe wyzwania – jak mówić do Gen Z i Alpha, żeby słuchali?
🔹 TikTok i influencer marketing – od viralowych hitów do realnych konwersji!
🔹 ESG czy greenwashing? Jak tworzyć autentyczne strategie zrównoważonego rozwoju?
🔹 Jak stworzyć społeczność wokół marki i budować lojalność klientów w digitalu?
🔹 Retail przyszłości – co musi się zmienić, aby sprzedaż stacjonarna przetrwała?


📅 Program i prelegenci - Marketingsummit.eu
🎟️ Bilety - Marketingsummit.eu
🎤 Zostań prelegentem - Marketingsummit.eu

Reklama

To, co najbardziej mnie zaskoczyło to stacje grające tak zwane „złote przeboje”. Zaskoczyło, bo amerykańskie „złote przeboje” są podane na iście złotej zastawie przez znawców gatunku. Bo kto powiedział, że złotych przebojów nie wolno ze sobą miksować, kto powiedział, ze na złotych przebojach nie wolno nic mówić, kto powiedział, że złote przeboje to jedynie 200 lub 300 piosenek z czego większość pochodzi nie z lat `60 a raptem z poprzedniej dekady? Można robić dobre, dynamiczne radio grające przeboje Everly Brothers, Fats Domino, czy nawet Franka Sinatry. Można pozwolić DJ-om na więcej, niż tylko wsteczne zapowiedzi piosenek i odczytywanie z kartki przygłupich sloganów. Można robić złote przeboje „z jajem”, a nie ze śmierdzącym zbukiem. Takie złote przeboje słyszałem wielokrotnie w Stanach Zjednoczonych i takich złotych przebojów chciałbym nad Wisłą. Ale widać polski słuchacz woli radio martwe, nie obchodzi go, że facet po drugiej stronie „sitka” jest tylko głosem, a nie gospodarzem programu; polski słuchacz musi nie lubić radia dynamicznego, wesołego, żywego, robionego z rozmachem przez żywych ludzi.

Mało jest w USA tego, czego w Polsce mamy w nadmiarze. Chodzi o wszelkiego rodzaju lepsze lub gorsze miksy lat `80, `90 i współczesnych (lub jak kto woli obecnych). Owszem, „the best mix of 80’s 90’s and today” jest obecny w tutejszej radiofonii, ale mix ten nie ogranicza się jedynie do kilkudziesięciu ogranych kawałków (dobrze, że nie mają tu, z całym szacunkiem, „Autobiografii” Perfectu); tutejsze stacje przypominają nam ogromną gamę tych wszystkich piosenek, które pojawiały się na ich playlistach na przestrzeni ostatnich lat. Są tysiące zapomnianych i nie ogranych piosenek, o których polscy dyrektorzy stacji muzycznych chyba zapomnieli; ostatnim, który próbował sięgać do naszej i swojej pamięci był Piotr Metz, ale od kiedy zabrakło go w RMF FM, stacja ta przypomina zdartą płytę – jej gwiazda nie błyszczy już dla mnie tak, jak kiedyś. Drodzy dyrektorzy muzyczni: przejrzyjcie playlisty swoich stacji sprzed kilku lat, przypomnijcie nam piosenki które graliście w roku ’92, ’93, ’94… i wtedy mówcie że Wasz mix jest faktycznie najlepszy. „Autobiografia” i „Szklana pogoda” to wielkie artystyczne dzieła, więc nie próbujcie sprawić, żebyśmy znienawidzili je do reszty. Dziś na przykład, kilka kilometrów przed Jacksonville usłyszałem piosenkę Spin Doctors „Little miss can’t be wrong”; czy ktoś słyszał w ostatnim czasie tę piosenkę w polskim radiu? A w połowie lat ’90. grano ją bardzo często. Rzadko można usłyszeć w naszych rodzimych stacjach Guns’N’Roses czy Nirvanę. Polecam radio Loop 97,9 FM z Chicago; niby „10 songs in a row”, ale jednak brzmi inaczej. Oni mają wszystko, a Led Zeppelin i Pink Floyd to nawet w nadmiarze.

Jedno mnie tylko razi w amerykańskiej radiofonii. Reklamy. Po kilku minutach wysłuchiwania krzykliwych reklam nawet najbardziej spokojni tracą cierpliwość i szukają stacji, która w danej chwili reklam nie nadaje. To oczywiście żaden argument przeciwko. Wręcz odwrotnie – można im tylko pozazdrościć takiej ilości reklamodawców. Ale to temat na osobny esej. Tu stacje nie przescigają sie w sloganach typu: „Więcej grania bez gadania”; tu na billboardach widnieja hasła w stylu: „Więcej grania bez reklamowania”. Widocznie tu reklama, tak samo jak praca, mieszkanie i samochod, nie jest dobrem wyzszego rzędu, tak jak w Polsce.

Może to melodia angielskiego języka, a może to urok miejsca mają wpływ na to, że przyjemniej słucha się radia w USA, niż w Polsce. A może to polski słuchacz ma inne wymagania, niż jego odpowiednik w Stanach Zjednoczonych? Mam nadzieję, ze tak właśnie jest, bo nie chcę nawet myśleć, że polskie stacje radiowe zaczynają przepoczwarzać się w szafy grające, a polscy DJ-e w bezosobowe głosy. Tu każda godzina programu to show firmowany nazwiskiem lokalnej gwiazdy mikrofonu; gwiazdy, którą słuchacze dobrze znają z radia, a nie z plakatu reklamującego poranny program. Nie jest ważne, czy jajko ma kolor czerwony, czy niebieski; ważne czy rzeczywiście nie śmierdzi i czy jest zjadliwe.

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszymi zasadami Prywatność Prywatności oraz. Regulamin. Możesz się też z kontaktować z nami.
Add a comment Add a comment

Dodaj komentarz

Previous Post
Nowy dyrektor ds. kluczowych klientów w Agencji Impress Art i 1739 big

Nowy dyrektor ds. kluczowych klientów w Agencji Impress Art

Next Post

Nowy człowiek w Tequila BTL Group





Reklama