Małgorzata Nocuń i Andrzej Brzeziecki, reporterzy „Tygodnika Powszechnego” specjalizujący się w tematyce Europy Wschodniej, przebywali legalnie w styczniu i lutym na Białorusi, z akredytacjami i wizami.
W tym czasie „Tygodnik Powszechny” publikował ich korespondencje. Kraj ten opuścili z końcem lutego, gdy skończyły im się akredytacje. Chcąc relacjonować przebieg wyborów prezydenckich 19 marca zwrócili się o kolejną akredytację. Tym razem odpowiedź była odmowna.
Dziennikarze nieoficjalnie dowiedzieli się, że „Tygodnik Powszechny” znajduje na nieformalnej liście kilku polskich mediów, szczególnie niechcianych na Białorusi.