Zgodnie z regulaminem tanich linii lotniczych na pokład ich samolotu można wnieść wózek inwalidzki o wadze mniejszej niż 60 kg. W wypadku, gdy waga sprzętu przekracza dozwolony limit, musi on zostać rozłożony na części, których ciężar będzie zgodny z zasadami linii. EasyJet nie uwzględnia w swoim regulaminie przypadku, gdy osoba niepełnosprawna porusza się za pomocą wózka elektrycznego, którego na części rozłożyć nie można.
Właśnie z takim problemem zmaga się dwunastoletni syn Alexandry Spencer, który cierpi na dystrofię mięśniową Duchenne’a uniemożliwiającą mu samodzielne stanie i chodzenie.
1 lipca rodzina Spencerów miała wyruszyć w podróż na Cypr, okazało się to jednak niemożliwe. Pani Spencer zadzwoniła do linii lotniczych, aby uprzedzić, że podróżuje z dzieckiem, którego wózek waży 90 kg. Usłyszała, że pojazdu wziąć nie może, ponieważ ograniczenia wagowe dotyczą bezpieczeństwa osób ładujących sprzęt do samolotu. Wyjaśnienia te wydały jej się niestosowne, ponieważ każda inna linia lotnicza nie miała takich problemów.
To nie pierwszy przypadek, kiedy EasyJet oskarżany jest o dyskryminację niepełnosprawnych. W ubiegłym roku na limity wskazywał przeprowadzony w Wielkiej Brytanii raport przygotowany przez 300 młodych niepełnosprawnych. Zwrócono wówczas uwagę, że średnia waga wózków elektrycznych to 122 kg, czyli dwa razy tyle, ile pozwala przewozić EasyJet.