Rodzina… to zdecydowanie najważniejszy cel, szkoda, że ciągle nie zrealizowany.
Mieszkam… to pojęcie względne, nie mieszkam – czasem nocuję – projekt precyzyjnie przemyślany, ale ciągle niedokończony, co martwi, szczególnie, że projektowanie mebli to moje ciche, ostatnio zaniedbane hobby.
Moja kariera… bardzo udana i ciekawa, dzięki niej miałem okazję poznać mnóstwo wyjątkowych ludzi.
Konkurencji zazdroszczę… nie oferty, nie budżetów, nie kampanii – ale pracowników – w dzień konkurujemy, wieczorem jesteśmy dobrymi znajomymi.
Brakuje mi odwagi… rzecznikowi nie może jej brakować, to jeden z podstawowych atrybutów tej osobliwej profesji… no dobra czasem brakuje, wchodzę za tydzień na Mont Blanc.
Porażki… były, są i będą – dobrze, ze się zdarzają – rozwijają i motywują.
Ludzi oceniam… nie oceniam, do końca szukam porozumienia, czasem niestety nie udaje się.
Rezygnuję, kiedy… nawet najbardziej eksperymentalne i ryzykowne podejście nie gwarantuje sukcesu. To co robię ma dawać mi przede wszystkim satysfakcję.
Nie interesuje mnie… W pracy? Niekompetencja. W życiu? Bylejakość, średniość, niezdecydowanie…
Zawsze znajdę czas na… małe przyjemności. Swoje i najbliższych. Codziennie przekonuję się, jakie to ważne.
Znajomym polecam… więcej dystansu do rzeczywistości i realizację swoich marzeń – każdy je ma i nie warto odkładać ich realizacji.
Niezastąpiony gadżet… bardzo brakuje mi ostatnio Blackberry – cieszą się najbliżsi, że nie pracuję przez 24 godziny na dobę.
Pieniądze wydaję… rozsądnie – co miesiąc z przykrością myślę o tym, że poprzez podatki sponsoruję w pewnym sensie paranoję, którą codziennie można oglądać w „Szkle kontaktowym”.
Podróże… zawsze bardzo aktywne, snowboard latem na lodowcu, kitesurfing zimą gdzieś w Afryce, szkoda tylko, że mam tak mało wolnego czasu, wszystko co najlepsze dopiero przede mną.
Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami!
Add a comment
Add a comment