Marianne Bertrand z University of Chicago Graduate School of Business przeprowadziła badanie, które wykazało, że mimo posiadania identycznego dyplomu ukończenia studiów, mężczyźni są wynagradzani lepiej od kobiet.
Na początku kariery wynagrodzenie absolwentów oraz absolwentek MBA plasuje się mniej więcej na tym samym poziomie. Jednak już 5 lat po ukończeniu studiów pensje mężczyzn są średnio o 30 proc. wyższe od zarobków kobiet, a w 10 lat po otrzymaniu dyplomu odsetek ten wzrasta dwukrotnie.
Wyniki badania znalazły potwierdzenie na polskim rynku pracy. PB przytacza dane firmy Sedlak Sedlak, z których wynika, że w 2010 r. przeciętny menedżer z dyplomem MBA zarabiał średnio 11,5 tys. zł, menedżerka natomiast 8 tys. Pracownicy, którzy osiągnęli stopień doktora otrzymywali miesięczne wynagrodzenie w wysokości 5,2 tys. złotych podczas, gdy panie z tym samym tytułem – 3,6 tys. zł. Absolwenci studiów podyplomowych zarabiali 5,6 tys. zł, natomiast kobiety – 4 tys. zł.
Mimo że kobiety po studiach MBA posiadają wiedzę i umiejętności wystarczające by pracować na odpowiedzialnym stanowisku, wykorzystanie ich zawodowego potencjału blokują głównie kulturowe stereotypy. Kreują one kobietę na osobę skupioną na życiu domowym, rzadziej zawodowym, a już zupełnie okazyjnie – na życiu menedżerskim. Jak oceniają uczestniczki ankiety przeprowadzonej przez PWnet, mężczyźni nie wierzą w ich profesjonalizm i zdolności organizacyjne.
Jednak nie tylko brak przekonania mężczyzn stanowi dla kobiet barierę blokującą zawodowy rozwój. Prof. Marianne Bertrand ocenia, że większość wykształconych menedżerek osiągnęłaby o wiele więcej, gdyby podejmowała inne decyzje zawodowe, nie robiła przerw w karierze, pracowała dłużej oraz posiadała większe doświadczenie przed rozpoczęciem studiów.
Jak pokazują wyniki przeprowadzonego przez Amerykankę badania, aż 13 proc. absolwentek MBA i tylko 1 proc. mężczyzn w 9 lat po uzyskaniu dyplomu nie jest aktywnych zawodowo.