Przez 900 lat Mohendżo-Daro, miasto na terenie obecnego Pakistanu, było kolebką świetnie prosperującej cywilizacji, Nowym Jorkiem swoich czasów.
Około roku 1700 przed Chrystusem, mieszkańcy porzucili nagle położony w dolinie Indusu ośrodek, który z czasem zniknął przysypany piaskiem. Pozostał nieodkryty aż do 1920 roku, kiedy prace nad Indusem rozpoczęła grupa archeologów, którzy trafili na ślady dawnej cywilizacji. Dzisiaj zwiedzający mogą spacerować i podziwiać setki akrów opuszczonych uliczek i domów.
Uważa się, że Mohendżo-Daro, zaatakowane i zniszczone przez armię najeźdźców, potem nie powróciło do swojej dawnej świetności, a prężnie rozwijająca się w nim cywilizacja doliny Indusu, szybko zaczęła podupadać, aż w końcu zniknęła.
Większość ze współczesnych miast sprawia wrażenie dobrze zorganizowanych i silnych. Trudno sobie wyobrazić, że niektóre mogłyby po prostu zniknąć, jak stało się to z Mohendżo-Daro.
Wiemy na pewno, że przeróżne czynniki, takie jak zmiana klimatu, czy starzejące się populacje oznaczają, że nawet jeśli liczba ludności będzie wzrastać, pewne miasta będą się kurczyć.
W Japonii na przykład, bardzo dużo wiejskich siedlisk z kilkoma jedynie mieszkańcami, jest zagrożona całkowitym zniknięciem. W Stanach Zjednoczonych, miasteczka w Kansas, czy w Dakocie popadają w ruinę z powodu masowej emigracji młodych ludzi.
W niektórych miastach wprowadzono nawet specjalne programy, mające na celu zachęcenie młodzieży do powrotu w rodzinne strony przez przydzielanie im bezpłatnych działek pod budowę domów. Rezultaty nie są jednak zadowalające.
Większe miasta również mogą znaleźć się na skraju unicestwienia. Potwierdzają to wydarzenia, które miały miejsce w Berlinie po zburzeniu muru berlińskiego w 1989 roku, kiedy miliony mieszkańców ze wschodniej części miasta przeniosło się do tej zachodniej. Więcej niż milion mieszkań we wschodniej części zostało po prostu porzuconych.
W Detroit, czy Michigan, liczba mieszkańców zmalała od 1950 roku o ponad połowę, czyli o ponad 910 tys.
Miasta zmniejszają się powoli, ale systematycznie od kilku dekad, a bezrobocie sięga czasami aż 13%.
Zagrożona zniknięciem jest również włoska Wenecja. Miasto kanałów tonie od prawie tysiąclecia, ale w ciągu ostatniego stulecia tempo podnoszenia się wody gwałtownie wzrosło, a poziom wody wzrósł o ponad 24 centymetry. Włoski rząd wprowadził specjalny program, aby ochronić miasto przed podnoszącym się poziomem morza. Nikt jednak nie ma pewności, czy plan ten zadziała.
Stale wzrastający poziom morskiej wody zagraża miastom na całym świecie, nie tylko Wenecji. Uprzemysłowiona Dania wzmocniła swoje wały i groble na tyle, aby przetrwać nawet metrowy wzrost wody, pomimo, że aż dwie trzecie powierzchni kraju jest położone poniżej poziomu morza. Ale według dyskusji WorldBank z 2002 roku o zmianach klimatu, na przykład Bandżul, stolica zachodnioafrykańskiej Gambii, jest zagrożone zupełnym zatopieniem z powodu zarówno wzrostu poziomu wody, jak i postępującej erozji gruntu.
Niezależnie od tego, czy to na skutek naturalnych katastrof, upadków ekonomicznych, czy może powolnego wdzierania się piasku i wody, wydaje się być bardzo prawdopodobne, że część współczesnych miast jest w naprawdę poważnym niebezpieczeństwie.