Z badań wynika, że co szósta wiadomość „phishingowa” jest otwierana przez jej adresata. Badanie przeprowadzone zostało na 10 tys. respondentów. Okazuje się, że nie tylko emaile, wysyłane rzekomo od instytucji finansowych, są narzędziem phisherów. Coraz częściej ci przestępcy internetowi podszywają się pod serwisy społecznościwe (co czwarta wiadomość od nich jest otwierana) oraz serwisy randkowe.
Największy udział w otwieranych wiadomościach phishingowych mają właśnie serwisy społecznościowe (24,9 proc.). Na kolejnych miejscach znajdują się rzekome e-kartki (17,1 proc.), środki płatności (16,2 proc.), a także emaile od rzekomych instytucji finansowych (15,5 proc.), aukcji internetowych (14,7 proc.), informacyjne (12,9 proc.), wiadomości ze sklepów internetowych (12,1 proc.) i serwisów randkowych (9,5 proc.).
– Wiadomości phishingowe są tak skonstruowane, żeby zmotywować adresatów do ich otwarcia. Dziennie wysysłanych jest 59 mln tego typu emaili. Z naszych badań wynika, że 10 mln z nich jest otwieranych, stanowiąc tym samym duże zagrożenie dla ich odbiorców – podkreśla Jeff Wilbur, vice president of marketing firmy ICONIX, która przeprowadziła badanie.