Wśród nowych materiałów wystawy znajdują się oryginalne opakowania konserw PUDLISZKI, podgrzewacz do piwa sygnowany: „Arcyksiążęcy Browar w Żywcu”, żetony piwne sygnowane: „Arcyksiążęcy Browar w Żywcu” oraz wafle piwne „ŻYWIEC” z lat 1919-45.
Kolekcja „Historia krzepi” może się poszczycić także oryginalną przedwojenną popielniczką „OKOCIM”, a także broszurami: DrOetker, Knorr, Radion, PKO. Wśród „perełek” wystawy znajdziemy reklamy prasowe: Lipton, Goodyear, Porcelana Ćmielów, jak również reklamy prasowe promujące miasta Kraków oraz Zakopane, plakaty reklamowe: PUDLISZKI i BATA i oryginalne opakowanie proszku PERSIL.
W wywiadzie dla Gazety Wyborczej, Rafał Maciąg, copywriter i kolekcjoner, opowiada jak powstała ta unikalna kolekcja dawnych polskich reklam:
„Na jednym z bazarów natknąłem się kiedyś na rocznik „Światowida”. Kupiłem go i, przeglądając w domu, oszalałem – doznałem wręcz olśnienia. Zorientowałem się, że w tamtych czasach reklama posługiwała się mechanizmami bardzo podobnymi do stosowanych w reklamie współczesnej. Od tej chwili zacząłem kolekcjonować polskie reklamy dwudziestolecia międzywojennego, aby ocalić je przed zniszczeniem i zapomnieniem. Założyłem fundację Historia Krzepi – jej nazwa to parafraza słynnego hasła Melchiora Wańkowicza „Cukier krzepi”. A to, że historia polskiej reklamy krzepi, widać i na wystawie, i w całej mojej kolekcji. Nie mamy się czego wstydzić w tej dziedzinie! To część naszego dziedzictwa kulturowego.”
Prezes Fundacji „Historia Krzepi” twierdzi, że reklama sprzed 80 lat wiele czerpała z reklam powstających wówczas na świecie, tak jak to ma miejsce dzisiaj. Co więcej, „środki, którymi operuje reklama tak naprawdę zupełnie się nie zmieniły.” – przekonuje Maciąg.
„Wciąż powstają nowe pomysły, wykorzystujemy nowe dziedziny techniki i nauki, ale środki są te same. Kiedyś nagminnie stosowano szyldy, dziś także mamy reklamę zewnętrzną – outdoor. W latach 20. ulicami chadzali ludzie poprzebierani za pudełka proszku, dzisiaj ten sam chwyt wykorzystuje m.in. sieć telefonii komórkowej. Wtedy pokazywano brzydulę przed i piękność po zastosowaniu kosmetyku, teraz oglądamy żółte zęby z jednej strony i śnieżnobiałe z drugiej – po wyczyszczeniu ich reklamowaną pastą. Różni nas jedno – współczesny natłok informacji. Teraz musimy znajdować coraz lepsze sposoby na to, jak się przezeń przebić.” – dodaje.
Według Rafała Maciąga nie zmieniła się też zasada.
„Siła przekazu reklamowego – czy to w przedwojennej prasie, czy w dzisiejszej telewizji – opiera się na tej samej zasadzie co dziennikarstwo – na rzetelności informacji. Chcielibyśmy, żeby ludzie nam wierzyli. I wierzę, że w większości przypadków mówimy prawdę. Reklama to nie rzemiosło, ale praca umysłowa. Nie polega na tym, żeby komuś coś wciskać, ale jest fascynującą opowieścią o produkcie. 80 lat temu i teraz jest próbą pokazania człowiekowi możliwości wyboru.” – mówi Maciąg.
W tym roku organizatorzy wystawy „Historia krzepi” planują odwiedzić Poznań oraz zielona Górę. Do Krakowa wrócą prawdopodobnie jesienią. Padła również propozycja stałej ekspozycji w Krakowie, ktorej pomysłodawcą jest Pani Dominika Cosic z DZIENNIKA POLSKIEGO.
Do grona mecenasów wystawy dołączyli PUDLISZKI, GOODYEAR, HENKEL.