Stalkerzy najczęściej dręczyli swe ofiary telefonami, SMS-ami i e-mailami. Podszywali się pod nie, by im dokuczyć i np. rozsiewali w internecie fałszywe informacje mające je skompromitować. Czasem śledzili ofiary i nachodzili w pracy.
Mamy nowoczesną technologię komunikacyjną i dzisiaj łatwiej jest nękać innych, kiedyś to było utrudnione – mówi psycholog społeczny prof. Janusz Czapiński. Jak przewiduje, liczba takich spraw może wzrosnąć w kolejnych latach do dziesiątek tysięcy. Coraz więcej ludzi próbuje się uwolnić od takiego nękania, bo na stalking są paragrafy; świadomość prawna też jest coraz większa – podkreśla Czapiński.