Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że swój program Wojewódzki nagrywa z kilkudniowym wyprzedzeniem, a wynik rywalizacji Tyńca i Komarenko telewidzowie poznali w niedzielę zaledwie kilka minut przed show dziennikarza. Pojawiły się więc pytania, czy przebieg finału tanecznego programu nie był z góry ustawiony…
– Mam intuicję. Dobry dziennikarz zdobywa i przetwarza informacje. Dla mnie było jasne, że wygra Tyniec – tak w Dzienniku Wojewódzki odpowiada na zarzuty widzów. Jednak po chwili dodaje, że ludzie inteligentni wiedzą, iż żadnej manipulacji nie było.
Tajemnicę wyjaśnił zaś Tomasz Dąbrowski, producent i reżyser programu. – Nagraliśmy dwie wersje: jedną, że Ivan przegrywa rywalizację, drugą z opcją, że wygrywa. Dodaje również: – To nie było żadne oszustwo, tylko dbałość o autentyzm. To była jedynie zabawa konwencją programu. Nie jesteśmy programem informacyjnym, tylko rozrywkowym. Nie manipulujemy faktami.
Pomysł nagrania dwóch wersji programu został zaakceptowany przez szefostwo TVN. – Uważałem, że to bardzo fajny pomysł. Naszych widzów nie interesuje, czy program jest na żywo, czy nie. Widzowie chcą, żeby było prawdziwie – wyjaśnia Edward Miszczak, dyrektor programowy stacji.