Z informacji Rz wynika, że do Prokuratury Rejonowej w Piasecznie wpłynęło w maju zawiadomienie dotyczące próby zlecenia przez Bogusława Bagsika, jednego z największych aferzystów III RP, zabójstwa dziennikarza TVN. Powodem miał być wyemitowany w lutym materiał ujawniający rolę byłego szefa Art-B w aferze związanej z brytyjską firmą Digit Serve, która oszukała 130 osób na prawie 40 mln zł.
Informacje o wpłynięciu zawiadomienia potwierdził w rozmowie z Rz Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
– Po zakończeniu postępowania sprawdzającego prokuratura w Piasecznie poleciła policji wszczęcie dochodzenia w sprawie kierowania gróźb karalnych wobec dziennikarza TVN – mówi Martyniuk.
Wizyta killera
Dziennikarz sam zawiadomił organy ścigania. Skąd wiedział, że wydano na niego zlecenie?
Z naszych informacji wynika, że do reportera dotarł mężczyzna, który twierdził, iż został wynajęty przez Bagsika, by go zlikwidować.
Kim jest ten człowiek? Jakie motywy nim kierowały? Czy rzeczywiście otrzymał zlecenie morderstwa? Dziennikarz nie chciał rozmawiać z Rz. Ze źródeł zbliżonych do śledztwa dowiedzieliśmy się, że mężczyzna, który ostrzegł dziennikarza, ma złożyć w tej sprawie zeznania.
Chłopaki z Mossadu
Informacje o rzekomym zleceniu wydanym przez Bagsika potwierdził Rz Marek S. (dane zostały zmienione) związany z byłym szefem Art-B. – Po obejrzeniu reportażu Bagsik mocno się zdenerwował, tym bardziej, że wynikało z niego, iż w aferę był zaangażowany również jego syn Ben – mówi. – Słyszałem, że miał proponować jednemu człowiekowi 50 tys. euro za zlikwidowanie dziennikarza. Gdyby tego nie zrobił, przechwalał się, że przyjadą chłopaki z Mossadu (izraelskie służby specjalne – red.) i sami załatwią sprawę.
Co na to sam Bagsik? – Nie komentuję sprawy – uciął rozmowę były szef Art-B.
Jak ustaliliśmy, w kwietniu, miesiąc przed zawiadomieniem złożonym przez dziennikarza, Bagsik także zawiadomił policję, że jeden z poszkodowanych w aferze Digit Serve straszy go pozbawieniem życia. Ten sam mężczyzna w materiale TVN mówił m.in. o łapówce, jaką były szef Art-B miał wręczyć prokuratorowi prowadzącemu śledztwo w tej sprawie.
Aferę z Digit Serve od początku 2008 r. bada Prokuratura Okręgowa w Warszawie, którą o nielegalnych transakcjach powiadomiła Komisja Nadzoru Finansowego.
Firma obiecywała ogromne zyski z inwestycji na rynku walut. Gwarantem transakcji miał być BRE Bank, który współpracował z Digit Serve. W połowie 2007 r. inwestorzy zaczęli otrzymywać podpisane przez Bagsika pisma przesuwające daty wypłat kolejnych zysków. Potem okazało się, że nikt nawet nie odzyskał zainwestowanych pieniędzy.
Były szef Art-B przekonywał, że on sam zainwestował ponad 3,5 mln zł i będzie robił wszystko, aby pieniądze odzyskać. Jednak inwestorzy są przekonani, że to właśnie on naciągnął ich na ogromne sumy.
Art-B, czyli największa finansowa afera III RP
Bogusław Bagsik w 1991 r. należał do grona najbogatszych Polaków według tygodnika „Wprost” (8. miejsce). W 1989 r. wraz z Andrzejem Gąsiorowskim założył spółkę Art-B, zamieszaną w aferę finansową związaną z tzw. oscylatorem. Bagsik poprzez swoją spółkę w latach 1989 – 1991 mógł kilkadziesiąt razy oprocentowywać w różnych bankach tę samą kwotę pieniędzy. Zarobił fortunę. W 1991 r. wraz z Gąsiorowskim uciekli do Izraela. Rozesłano za nimi listy gończe. W 1994 r. Bagsika zatrzymano na lotnisku w Zurychu. Dwa lata później ruszył jego proces. W 2000 r. skazano go na dziewięć lat więzienia, ale w poczet kary zaliczono mu pięć lat wcześniejszego pobytu w areszcie. Wyszedł w 2004 r.
Więcej na http://www.rzeczpospolita.pl/