Skąd się wzięła Natasza Urbańska?
Z teatru Buffo.
To najważniejsze dla Ciebie miejsce?
Tak. Jestem z nim związana od 12 lat. Tam się wszystkiego nauczyłam. Kiedy zaczęłam na poważnie pracować w Buffo kończyłam liceum. Ale tak naprawdę o występach marzyłam, kiedy jeszcze byłam w podstawówce. Wtedy w telewizji zobaczyłam program o musicalu „Metro”. Kilka dni później dowiedziałam się, że organizują nabór do ekipy „Metra”. Aż podskoczyłam z wrażenia. Byłam strasznie podekscytowana. W końcu na ostatnie przesłuchanie przyszedł Janusz Józefowicz. On był dla mnie wtedy ogromnym idolem. Marzyłam, żeby go poznać, chwilę z nim porozmawiać. A on przyjrzał mi się i powiedział: „Ty lepiej na razie zajmij się szkołą”. Kiedy to usłyszałam, zawalił mi się cały świat. Ale po kilku latach wróciłam i już zostałam.
Jakie jest Twoje największe marzenie zawodowe?
Chciałabym pracować jak Madonna. Imponuje mi to w jaki sposób ona prowadzi swoją karierę. Niedawno jej koncert po raz kolejny już oglądałam na DVD i byłam zachwycona. Bo to jest prawdziwe show. W Polsce ciągle nie ma artystów, którzy potrafią jednocześnie wspaniale śpiewać i świetnie się ruszać. A ja chciałabym kiedyś właśnie tak pracować. Zresztą to nie jest sztuka nagrać jedną czy dwie płyty. Najważniejsze jest to, żeby być na tyle dobrym, żeby na rynku utrzymać się przez kilkanaście lat. I to jest właśnie moim marzeniem.
Cały wywiad jest dostępny w serwisie 5pytan.pl.