walka o prawa do transmisji igrzysk lat 2014-2016 przesuwa się w stronę płatnych telewizji.
MKOl długo utrzymywał, że igrzyska powinny mieć jak najliczniejszą widownię, a o swym partnerstwie z europejska unią nadawców publicznych, datującym się od 1956 r. mówił: – igrzyska w państwowych telewizjach bez opłat.
„Prawa są sprzedawane tylko tym nadawcom, którzy mogą zagwarantować transmisje poprzez ich państwowe stacje. MKOl często odrzucał korzystniejsze finansowo oferty od płatnych kanałów telewizyjnych albo nadawców, którzy obejmowali swym zasięgiem tylko część ludności swego kraju” – pisano w dokumentach MKOl na temat praw do transmisji igrzysk.
Jednak odrzucając w grudniu ofertę EBU o prawo przekazywania relacji z ZIO 2014 i LIO 2016, MKOl w gruncie rzeczy dał do zrozumienia, że prawa transmisji igrzysk pójdą do oferenta, który da więcej, oferenta publicznego lub prywatnego.
Prawa transmisji igrzysk zimowych w Soczi (2014) i igrzysk letnich 2016 r., o których przyznaniu MKOl zadecyduje w październiku 2009 r., już oddano płatnym kanałom telewizyjnym niektórych krajów. I tak Sky Italia uzyskał odrębne prawa na Włochy, a Fox Turkey na Turcję.
W ostatnim kwartale 2008 r., mimo kryzysu, płatna platforma Sky Television w Wielkiej Brytanii dodała do swych subskrybentów setki tysięcy nowych odbiorców. – W tym ekonomicznym klimacie dochody z płatnych telewizji są trochę bardziej pewne niż przychody z reklam – powiedział Reutersowi profesor Warwick Business School Martin Cave.
MKOl, którego największym źródłem dochodów są umowy opiewające na prawa do transmisji – oczekuje, że za lata 2010-2012 sięgną one sumy 4 miliardów – oznajmił, że obecne warunki ich zawierania nie wpłyną na umowy na imprezy najbliższych siedmiu lat. Dlatego też MKOl wstrzymuje się z zawarciem umów z amerykańskimi nadawcami na pakiet imprez w latach 2014-2016 do października, tj. do czasu wyboru organizatora igrzysk 2016 r. Chicago ubiega się o igrzyska 2016 r. razem z Tokio, Rio de Janeiro i Madrytem.
Niemiecki nadawca ARD, członek EBU, zdenerwowany odrzuceniem jego oferty, zagroził „wycięciem” ze swych programów wybranych sportów w czasie między igrzyskami.
– Przekonania MKOl o komercyjnej wartości praw do transmisji igrzysk są wyolbrzymione. Jeśli stracimy prawa do relacji z igrzysk 2014 i 2016 r., zrewidujemy nasze zaangażowanie w relacjonowanie sportu między igrzyskami – powiedział dyrektor programowy ARD Volker Herres.
Niemieccy politycy poparli stanowisko dyrektora, twierdząc że państwowi nadawcy zrobili dobrze nie godząc się na zawarcie umów za wszelką cenę. EBU, zrzeszająca 75 aktywnych członków, posiada prawa do transmisji ZIO 2010 r. w Vancouver i letnich igrzysk 2012 r. w Londynie, za co zapłaciła około 740 milionów dolarów.
MKOl chciał sprzedać EBU prawa do relacji z igrzysk 2014-2016 w pakiecie za blisko miliard dolarów.
Wiceprzewodniczący MKOl Thomas Bach powiedział pojednawczo, że odrzucenie oferty EBU przez MKOl nie oznacza, że państwowi nadawcy, w tym ARD, nie dostaną praw do transmisji jeśli złożą odrębną propozycję.