Konieczność sprzedaży akcji w BSkyB była warunkiem zeszłorocznej fuzji Vivendi, Seagram i Canal+. Pojawiło się wiele spekulacji, co do tego kto posiądzie ów apetyczny kąsek.
Mówiono m.in. o możliwości odkupienia walorów (bądź zamiany na udziały w Sky Global) przez News Corp. Ruperta Murodocha, który obecnie kontroluje BSkyB.
Źródła rynkowe poinformowały w weekend, że Vivendi rozważa możliwość sprzedaży, wartego trzy miliony funtów, udziału inwestorowi instytucjonalnemu, a nie tak, jak pierwotno zakładano strategicznemu.
Zaprzeczyli temu jednak przedstawiciele francuskiej grupy. Według nich takie doniesienia nie mają żadnych fundamentów. Tymczasem, jak twierdzą źródła na rynku, Vivendi prowadziło rozmowy z m.in. bankami.
Zaraz po nieoficjalnych informacjach o możliwości odsprzedania akcji największego w Wlk. Brytanii operatora telewizyjnego BSkyB inwestorowi instytucjonalnemu, akcje firmy spadły o parę punktów procentowych w dół.