„Trudno powiedzieć, jak długo może jeszcze przetrwać tradycyjna kultura Papuasów. (…) Dawna wiedza i umiejętności przestają być potrzebne, co gorsza – są (…) wyszydzane. Wiek XX przyniósł Papuasom rzeczywistość, w której nie jest im łatwo się odnaleźć” – mówił głos zza kadru, gdy kamera pokazywała wioskę Papuasów.
Grzegorz Torzecki, 57-letni polski podróżnik i fotograf, gdy usłyszał te słowa, zastygł ze zdumienia przed telewizorem. Zostały żywcem przepisane z jego albumu „Irian Jaya – wojowników raj utracony”. Żeby go napisać, spędził trzy miesiące w Indonezji. Nikt Torzeckiego nie prosił o zgodę na wykorzystanie książki. Podróżnik pozwał TVP do sądu, domagając się 20 tys. zł odszkodowania.
Autorem reportażu „Kręcone włosy” był Krzysztof Rogala, były korespondent „Wiadomości” w Szwajcarii. W środowisku dziennikarskim postać słynna. Dwa lata temu, kiedy Samoobrona próbowała przeforsować jego kandydaturę na jedno z kluczowych stanowisk w TVP, Dziennik, powołując się na pracowników TVP, zarzucał, że Rogala „notorycznie nadawał korespondencje z różnych miejsc na świecie, aż pojawiło się pytanie, czy on w ogóle w tych miejscach jest”.
I tak Rogala, relacjonując wybory w Algierii, miał nagle wypalić: „Przepraszam, ale nie mogę mówić. Naprzeciwko mnie stoi oddział algierskiej armii, który mierzy do mnie z karabinów”. Z kolei podczas jednej z południowoamerykańskich pielgrzymek Jana Pawła II Rogala nadawał, że jadł śniadanie z Ojcem Świętym i że Papież przesyła pozdrowienia dla zespołu „Wiadomości”. Rogala za tekst pozwał Dziennik do sądu. Proces trwa.
W trakcie procesu z Torzeckim Rogala, który nie jest już dziennikarzem TVP, tłumaczył że otrzymał fragmenty książki z informacją, że „nie pochodzą one z polskich źródeł i mogę swobodnie z nich korzystać”. Od kogo? W sądzie wpierw mówił, że od „pewnej instytucji”, potem miał dostać je od pracowników MSZ Indonezji, a jeszcze później – od pracowników polskiej ambasady w Dżakarcie.
TVP proces przegrał, choć trwało to pięć lat. Wyrok zapadł w kwietniu. Zgodnie z nim podróżnik dostanie 1,7 tys. zł (2,8 tys. zł razem z odsetkami) odszkodowania oraz przeprosiny.
A zdaniem sądu działania TVP nie były zawinione i nie pozbawiły podróżnika „możliwości wykonania własnego filmu telewizyjnego na temat, którego dotyczył jego album »Irian Jaya – wojowników raj utracony «, a tym samym nie pozbawiło go dochodu ze swej zawodowej działalności”. W uzasadnieniu wyroku można przeczytać, że TVP zadeklarowała nawet, że jest zainteresowana koprodukcją takiego filmu. Torzecki jest oburzony. – Po opłaceniu adwokata mogę powiedzieć, że straciłem na tym wszystkim 1,5 tys. zł. W Polsce po prostu opłaca się kraść – twierdzi podróżnik.
Więcej na http://www.gazeta.pl/