Senat nie zgodził się w piątek, aby w nowej ustawie medialnej znalazły się zapisy gwarantujące przekazanie co roku mediom publicznym co najmniej 880 mln zł z budżetu państwa. Ten zapis miał pozwolić TVP i Polskiemu Radiu na działalność i realizowanie misji publicznej po zlikwidowaniu abonamentu. O wielkości środków, jakie dostaną media publiczne, za każdym razem ma decydować parlament, czyli politycy.
– Można powiedzieć, że to byłoby już skrajne upolitycznienie mediów publicznych. Trzeba będzie po prostu prosić polityków, by media dostały konkretne pieniądze z budżetu – ocenia medioznawca prof. Wiesław Godzic. – To też kolejny krok do skomercjalizowania mediów publicznych. Bo np. każdy prezes TVP, aby utrzymać się na rynku, będzie teraz musiał produkować programy rozrywkowe, bez misji, ale przynoszące duże pieniądze z reklam.
Złamane ustalenia
Na piątkowym posiedzeniu Senat przyjął ustawę medialną. Wprowadzone poprawki od razu wywołały nerwowość w Sejmie. – Ustalenia zostały złamane – mówił tuż po głosowaniu senatorów Grzegorz Napieralski, przewodniczący SLD.
Nowa ustawa medialna to dzieło kompromisu trzech klubów poselskich: PO, SLD i Lewicy. Każdy z nich musiał się zgodzić na ustępstwa, aby zawrzeć sojusz potrzebny do ewentualnego odrzucenia prezydenckiego weta. Zdaniem SLD brak środków gwarantowanych to złamanie umowy.
– TVP i Polskie Radio potrzebują środków na realizowanie misji. Będziemy się upierać, by ten zapis został przywrócony. A PO pójdzie po rozum do głowy i nie zakopie dobrej ustawy – mówił w TVP Info Napieralski.
Brak gwarancji krytykował też Eugeniusz Kłopotek, poseł PSL. – To nam chluby nie przynosi – przyznał.
To właśnie posłowie na rozpoczynającym się w środę posiedzeniu Sejmu zdecydują o dalszych losach ustawy. W piątek pojawiła się informacja, że przed posiedzeniem dojdzie do spotkania przedstawicieli SLD z szefem Klubu PO Zbigniewem Chlebowskim.
– Będziemy rozmawiać o ustawie, która jest efektem wspólnej umowy. Nie mamy żadnej informacji, aby dotychczasowe ustalenia miały ulec zmianie – twierdzi poseł Jerzy Wenderlich z SLD, wiceszef sejmowej komisji kultury.
Rząd nie ulegnie
Ale na piątkowej konferencji w Brukseli premier Donald Tusk oświadczył, że nie widzi powodu, by finansowanie mediów publicznych, zwłaszcza w czasie kryzysu, było zagwarantowane na sztywnym poziomie. Podkreślał, że w przeddzień nowelizacji budżetu na 2009 r. Polska nie może sobie pozwolić na wydawanie 800 czy 900 mln zł na utrzymanie mediów publicznych. – Chcemy doprowadzić do sytuacji, że KRRiT będzie określała pulę, która jest niezbędna do wykonania misji publicznej, a Sejm będzie tę propozycję oceniał – mówił Tusk. Dodał, że rząd nie ulegnie lobbingowi na rzecz nadzwyczajnego wyposażania w środki „tego czy innego medium”.
O tym, ile media publiczne mają w przyszłym roku kosztować budżet, premier dowiedział się dopiero przed sejmowym głosowaniem miesiąc temu – ujawniła to Rzeczpospolita. Nie krył zaskoczenia tak dużą kwotą.
Decyzja Senatu jest więc po myśli premiera i ministra finansów, który nie widział możliwości wydania z budżetu państwa w 2010 r. 880 mln zł.
TVP i Polskie Radio będą musiały pozyskać więcej pieniędzy z reklam. Tylko audycji finansowanych na podstawie licencji programowych (czyli z budżetu) nie będzie można przerywać reklamami. Pozostałych ten zapis nie będzie obowiązywał, gdyż jedna z przyjętych przez Senat poprawek zakłada wykreślenie z obecnej ustawy o radiofonii i telewizji zakazu przerywania programów mediów publicznych reklamami i telesprzedażą.
Co zmienili senatorzy
– Odrzucili poprawkę, w której zapisano, że członkami rad programowych nie mogą być parlamentarzyści, członkowie rządu, radni sejmików oraz prezydenci i radni miast.
Więcej na http://www.rzeczpospolita.pl/