Chodzi o uroczysty koncert, który we wrześniu odbył się w Teatrze Wielkim z okazji 65. rocznicy urodzin Lecha Wałęsy i 25. rocznicy przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla. TVP odmówiła transmisji tego koncertu. Gdy Polsat zdecydował się go pokazać, telewizja publiczna w ostatniej chwili zabroniła wykorzystać swoich materiałów archiwalnych związanych z Noblem.
Wczoraj zajęła się tym rada programowa na wniosek jej szefowej Janiny Jankowskiej. Nie przyszedł na nią ani prezes TVP Andrzej Urbański, ani żaden z dyrektorów anten. Był tylko szeregowy pracownik biura programowego, który tłumaczył, że TVP nie mogła tego koncertu transmitować, ponieważ w tym czasie były zaplanowane inne uroczystości – m.in. przyznanie nagrody mediów publicznych Cogito. – Jednak potem okazało się, że tamte zaplanowane wydarzenia były w innym czasie niż noblowski koncert – mówi Gazecie Piotr Gadzinowski, wiceszef rady programowej.
Rada przegłosowała wczoraj, że brak w TVP transmisji z koncertu naruszył zasady misji publicznej – mówi Gazecie Janina Jankowska. – Rada stwierdziła, że pokazywanie uroczystości historycznych czy kulturalnych budujących nasza tożsamość narodową jest obowiązkiem telewizji publicznej.
Przeciw tej uchwale głosowała m.in. posłanka Anna Sobecka (PiS) – argumentowała, że to nie była żadna rocznica, bo Wałęsa Nobla odebrał w grudniu.
Rada dyskutowała też o programie „Gwiazdy tańczą na lodzie”. W jednym z odcinków prowadząca show Justyna Steczkowska porównała jurorkę Dodę do jeżdżącej na łyżwach Gosi Andrzejewicz i stwierdziła, że ma „różowe wnętrze”. Doda nazwała Steczkowską głupiutką daltonistką, a poziom łyżwiarskich umiejętności gwiazdki „Big Brothera” Joli Rutowicz określiła jako proporcjonalny do jej inteligencji. Potem wymiana zdań dotyczyła m.in. kiepskiego uzębienia, złych stylistów i desek klozetowych.
A wszystko to w najlepszym czasie antenowym: w piątek tuż po 20.00 w TVP2.
– Tradycyjnie już mówiliśmy ludziom z TVP, że ten program nie mieści się w profilu telewizji publicznej, że jest wulgarny, gra na niskich instynktach widzów i że TVP niepotrzebnie zaniża poziom swojej rozrywki, by się ścigać ze stacjami komercyjnymi – mówi Gadzinowski. – W odpowiedzi usłyszeliśmy, że ten program to dobra rozrywka i misja publiczna. Na dowód dostaliśmy informację, że w Polsce dzięki temu właśnie programowi powstało 150 lodowisk. A ich twórcy dzwonią do TVP z prośbą o patronat i występ którejś z gwiazd.
Wulgarnością tego programu zainteresował się też rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski. Poprosił prezesa TVP o kasetę, rozważa skargę do KRRiT.
Więcej na http://www.gazeta.pl/