Gazeta Wyborcza nieoficjalnie dowiedziała się, że Zygmunt Solorz liczy na wygaśnięcie umowy sprzedaży. Wtedy zamiast 300 mln euro mógłby otrzymać znacznie więcej. Jedno ze źródeł dziennika twierdzi, że właściciel Polsatu nie chce być wyceniany niżej niż konkurencyjny TVN, którego obecna wartość jest niemal dwukrotnie wyższa (8,5 mld zł.). Ponoć niska cena od początku dziwiła analityków rynku.
– Wszyscy się dziwiliśmy, dlaczego pakiet Polsatu został przez Solorza sprzedany tak tanio. Trudno jest dokładnie oszacować, ile jest wart Polsat, bo nie mamy ze spółki wielu danych. Ale ok. 50-proc. dyskonto do wyceny rynkowej TVN jest na pewno zbyt głębokie – powiedziała Gazecie Dorota Puchlew, analityk z Domu Maklerskiego PKO BP.
Dlaczego po pół roku Polsat nie jest w rękach Axela? Aby umowa weszła w życie, potrzebna była zgoda Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK nie podjął jednak decyzji w sprawie wniosku Axela Springera z przyczyn formalnych. W związku z tym powstała luka, dzięki której Zygmunt Solorz może wycofać się z umowy.
Może więc do gry powrócą wszyscy wyeliminowani wcześniej chętni – choćby RTL Group, część koncernu Bertelsmann. Wtedy, aby wygrać przetarg Springer musiałby zapłacić znacznie wyższą cenę niż obecnie oferowana.
Nie wiadomo jednak czy i niemieckiemu koncernowi wciąż zależy na przejęciu Polsatu. Jak podaje Gazeta Wyborcza pod koniec tego roku na sprzedaż może być wystawiony europejski holding telewizyjny SBS Broadcasting, którego jednym z akcjonariuszy jest niemiecki fundusz inwestycyjny Permira. Ten z kolei jest w trakcie łączenia swoich aktywów z telewizją ProSiebenSat.1w której Axel jest mniejszościowym akcjonariuszem.
Zarówno Axel Springer jak i Polsat milczą nie komentując obecnej sytuacji i kolejnych domysłów prasy. Wiadomo jednak, że losy telewizji Solorza nie są jeszcze przesądzone.