W latach 60. wyjechała Pani z Polski. Co skłoniło Panią do powrotu do kraju i wzięcia udziału w programie „Tylko taniec. Got to dance”?
Nie, nie powróciłam do Polski. Podróżuję po całym świecie, w zależności gdzie mam propozycje zawodowe. W Paryżu mam troje dzieci, dwóch wnuków i byłego męża. Wszyscy mieszkają o pięć minut ode mnie i zawsze będę z nimi.
Co skłoniło mnie do wzięcia udziału w „Tylko taniec. Got to dance”? Propozycja zawodowa. Przyjęłam ją z wielką radością i czekam na następne.
To była pierwsza propozycja ze strony polskich mediów?
Nie, w zeszłym roku robiłam choreografie dla „You Can Dance” i też byłam zachwycona. Kilka miesięcy temu tańczyłam z polskimi tancerkami i w spektaklu w Starym Browarze w Poznaniu, cudo! A dwa lata temu pani Ewa Wycichowska zaprosiła mnie do współpracy, zrobiłam dla jej Teatru Tańca Współczesnego choreografie „Chopin inaczej”, która była też pokazana między innymi w warszawskim Teatrze Wielkim. Co dalej? Zobaczymy. Nie tracę nadziei.
W jednym z wywiadów przyznała Pani, że dobrze się czuje w towarzystwie młodych ludzi. Jak odnajduje się Pani wśród członków jury programu, w którym zasiadają 20 i 30-latki?
Mówiąc o tym, że świetnie czuje się w towarzystwie młodych ludzi, myślałam o prawdziwej młodzieży – kilkunastoletnich i dwudziestokilkuletnich osobach. Myślę, że uwielbiamy się z wzajemnością! Nawet mi do głowy nie wpadło, że członkowie jury są o tyle młodsi… Są to profesjonaliści, wykonujemy podobną pracę, z tym, że ja mam chyba od nich o pięćdziesiąt lat więcej doświadczenia i znajomości tematu…
Czy taniec zapewnia dostatnie życie?
Nie sądzę, ale dostatek jest też sprawą charakteru – tańcząc nigdy nie narzekałam na brak pieniędzy, nie dlatego, że miałam ich strasznie dużo, ale dlatego, że nie stanowiły one dla mnie problemu. Po pięćdziesiątce, kiedy zaczęłam życie od nowa – i od zera – wzięłam się za wykonywanie, niemal równocześnie, kilkunastu zawodów. W rezultacie udało mi się z całkiem miernych zarobków kupić kilkanaście mieszkań, z których dochód pozwala mi teraz na spokojny byt, a także w ten sposób zapewniłam przyszłość trójce moich dzieci.
Jak ocenia Pani polskie media w porównaniu z francuskimi?
Tak jak i całą resztę, w Polsce bardzo wiele, na szczęście, się zmieniło, ale jeszcze nie wszystko. Najtrudniej jest z mentalnością, droga do postępu nie musi być analogiczna do poziomu finansów.
Zamierza Pani kontynuować swoją karierę w polskiej telewizji?
Karierę? Nie wiedziałam, że zrobiłam jakąś karierę! Zamierzam nadal żyć tak, jak dotąd, czyli cieszyć się z każdej nowej propozycji, tańczyć, robić choreografie, pisać następne artykuły i kolejne książki, występować w telewizji i cieszyć się życiem, które jest cudowne!
rozmawiała Marzena Ignor