Trybunał Konstytucyjny zająć się w czwartek ustawą medialną, którą zaskarżył były Rzecznik Praw Obywatelskich prof. Andrzej Zoll (za niezgodne z konstytucją uznał kilka zapisów) oraz politycy Platformy Obywatelskiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który chcieli uchylenia ustawy w całości.
Trybunał za nipezgodne z konstytucją uznał zapis wyróżniający nadawców społecznych (m.in. Radio Maryja), możliwość podjęcia rzez Krajową Rady Radiofonii i Telewizji działań w zakresie etyki dziennikarskiej, powołanie przewodniczącego KRRiT przez prezydenta oraz przerwanie ciągłości działania Rady.
Elżbieta Kruk przestanie być przewodniczącą KRRiT – jak wyjaśnia, cytowany przez Onet.pl, prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Marek Safjan – z chwilą ogłoszenia w „Dzienniku Ustaw” wyroku Trybunału.
KRRiT nowego przewodniczącego wybierze spośród obecnych członków Rady.
Nowa ustawa medialna została przyjęta, w szybkim tempie, pod koniec grudnia zeszłego roku. Ograniczono liczbę członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z 9 do 5 osób, wprowadzono m.in. zapisy, który uprzywilejują nadawców społecznych oraz dotyczące etyki dziennikarskiej. Ustawę przeforsował PiS, LPR i Samoobrona. PO i SLD już wtedy zapowiedziały zaskarżenie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.
Warzecha: Kruk dała się poznać jako bliska znajoma Lecha Kaczyńskiego
Komentator dziennika „Fakt”, Łukasz Warzecha tłumaczy, że mgławicowość zapisu o etyce dziennikarskiej była niepokojąca. – Niezależnie od tego, jakiej proweniencji politycznej byliby członkowie KRRiT, wyposażenie jej w taką kompetencję stwarzałoby oczywistą pokusę rozszerzającej interpretacji – wyjaśnia nam. Ostatnie kontrowersyjne decyzje Elżbiety Kruk pokazują, że przewodnicząca chętnie by z tych uprawnień korzystała. – Nie doprowadziłoby to do powstania cenzury – sprzeciwiam się tak histerycznemu stawianiu sprawy – ale mogłoby jednak, choćby na zasadzie autocenzury, ograniczać swobodę wypowiedzi – dodaje.
Z punktu widzenia mediów, jak tłumaczy nam Warzecha, istotne jest również zakwestionowanie przepisu stawiające nadawców na nierównych pozycjach. – Pozostaje pytanie o intencje prawodawców. Trudno uznać, że chodziło o co innego niż spłatę długu politycznego PiS wobec mediów o. Rydzyka – mówi nam dziennikarz.
Łukasz Warzecha uważa, że istotny jest również skutek orzeczenia Trybunału, czyli fakt, że Elżbieta Kruk przestanie kierować KRRiT. – To dobrze, bo na razie pani Kruk dała się poznać głównie jako bliska znajoma Lecha Kaczyńskiego, b. członkini PiS – a więc osoba skrajnie upolityczniająca Radę – tłumaczy Warzecha, którego zdaniem brak rozsądku na publicznym stanowisku jest najpoważniejszym zarzutem. – Niestety, Elżbieta Kruk prawdopodobnie zostanie ponownie wybrana na przewodniczącą – dodaje.
Karnowski: wyrok jest dla PiS gorzką pigułką, ale nie klęską
Zdaniem Michała Karnowskiego, dziennikarza tygodnika „Newsweek Polska”, wyrok Trybunału jest dla PiS gorzką pigułką, ale nie klęską. – Bo to, co dla tej partii było w tym projekcie najważniejsze – wywrócenie eseldowskiej dominacji w Radzie i zastąpienie jej przyjazną sobie – zostało utrzymane – tłumaczy nam.
Karnowski uważa, że ustawa nie niesie zmian systemowych. – Stracono, więc szansę nie tylko na odpolitycznienie, ale i na skok jakościowy w doborze ludzi tymi mediami kierującymi. Pojawiające się kandydatury na szefów TVP nie rokują w tym względzie najlepiej – mówi nam dziennikarz tygodnika. – Nie ma mowy o restrukturyzacji i ponownym przemyśleniu, czym jest misja publiczna i jak ją najlepiej zrealizować. Szkoda – dodaje.