Prawdziwe są tylko nazwiska uczestników show i wygrana. Nie byle jaka, bo w finale „Wielkiego Pokera” – który ruszy 16 marca – zdobyć można 250 tys. zł.
W każdym odcinku teleturnieju udział bierze sześciu zawodników. Powinni się oni wykazać refleksem, sprytem i opanowaniem. Ale również znajomością technik gier strategiczno-psychologicznych. Rzecz bowiem w tym, aby zmylić przeciwników, tak by wycofali się z rozgrywki.
– Wszyscy uczestnicy są przebojowymi Polakami i muszą udowodnić innym, że są tak przebojowi, że ci inni nie mają szans. Zasada jest podstawowa: idź kolego, koleżanko do domu, bo to ja wygrywam ten program – dowcipnie tłumaczył zasady nowego teleturnieju prowadzący, Paweł Burczyk.
Zawodnicy stoją naprzeciwko prowadzącego, każdy za swoim pulpitem z ekranem, na którym wyświetlana jest suma pieniędzy, zdobywana przy odpowiedzi na kolejne pytania. Inni zawodnicy nie mają wglądu w ekrany konkurentów. Gra trwa 6 rund, po każdej następuje konfrontacja uczestników. Każdy z nich może zrezygnować z dalszej zabawy, zabierając ze sobą zarobione pieniądze. Jeśli nikt nie odejdzie dobrowolnie, wyeliminowana zostanie osoba z najmniejszym stanem konta. Wygrywa osoba, która pod koniec programu będzie miała najzasobniejszy portfel.
Jak mówią twórcy, wiedza jest gwarantem wygranej – znajomość odpowiedzi na wszystkie pytania skutkuje zwycięstwem. Jednak… nie ma osoby, która wie wszystko. I tu wkracza umiejętność sprzedania siebie.
”Wielki Poker” poprowadzą Cezary Kosiński i Paweł Burczyk. Program powstał na licencji brytyjskiego show „Poker Face”. Polska edycja emitowana będzie w każdy piątek, o godzinie 20.
– Mam nadzieję, że pokażemy inną twarz niż w serialu „Na dobre i na złe”. To interesujące zrobić coś, czego do tej pory nie robiłem. Ten teleturniej będzie wyjątkowy nie tylko dlatego, że prowadzi go Paweł, ale także przez to, że jego zasady są zupełnie nietypowe – powiedział współprowadzący „Wielki Poker” Cezary Kosiński. – Jest element wiedzy, którą wykazać się muszą zawodnicy. Ale jest też ten blef. To oszustwo, które dzięki naszej aktywnej pracy będzie z ludzi wydobywane. Dzięki temu, mam nadzieję, widzowie przed telewizorami będą mieli prawdziwą frajdę – dodał Kosiński.