Jean Marie-Messier, prezes Vivendi, powiedział w niedawnym wywiadzie dla dziennika finansowego Les Echos, że należąca do jego firmy telewizja Canal Plus obejmie dwie trzecie udziałów w połączonej spółce, która ma przyjąć nazwę Telepiu. Pozostałe akcje w przedsięwzięciu obejmie News Corp. Zgodnie z umową podział procentowy własności został nakreślony według liczby abonentów obu operatorów. Obecnie Telepiu posiada ich już ok. 1,8 mln, a Stream 800 tys.
Straty obu firm są spore. Wiązały się m.in. z mocnym konkurowaniem o zakup atrakcyjnych praw emisji do filmów i imprez sportowych. Po połączeniu ten problem zniknie, gdyż we Włoszech pozostanie już tylko jeden gracz. Z tym wiążą się poważne obawy dystrybutorów i klubów piłkarskich, które obawiają się w związku z fuzją znacznego spadku obrotów i zysku. Należy się spodziewać, że sprawą Telepiu i Stream zainteresuje się także Komisja Europejska, która może w całej sprawie stawiać opór.
Sporną kwestią, pomiędzy Vivendi a News Corp., w toczących się negocjacjach, był podział udziałów. Spółka Ruperta Murdocha nie chciała się początkowo zgodzić na mniejszościowy pakiet 33 proc. akcji w Telepiu, w związku, z czym Vivendi wystąpiło z propozycją zwiększenia go do 50 proc. w ciągu 18 miesięcy, jeżeli News Corp. zgodzi się zapłacić za niego cenę rynkową.
Niedawno z inwestowania w Stream wycofał się włoski operator telekomunikacyjny Telecom Italia, którego udziały zostaną odkupione przez nowych partnerów już niebawem. Obecnie spółka posiada 50 proc. udziałów w platformie cyfrowej.
Szefowie Vivendi Universal i News Corp. zrozumieli, że konkurencja w dziedzinie telewizji cyfrowej na jednym, w dodatku kosztownym, rynku nie ma sensu. Sięgające kilkudziesięciu milionów dolarów straty spowodowane m.in. procederem piractwa a także promocją obydwóch pakietów przyczyniły się do pogorszenia ich kondycji finansowych. Teraz sytuacja na włoskim rynku upodobniła się do wydarzeń w Niemczech, gdzie do dziś – z poważnymi problemami finansowymi – działa Premiere World Leo Kircha.
Od ponad 2 lat mówi się o możliwości fuzji dwóch polskich operatorów płatnej telewizji – Wizji TV i Cyfry+. Już raz, tuż przed startem pierwszej polskiej platformy cyfrowej, doszło między nadawcami do podpisania listu intencyjnego – ostatecznie do połączenia jednak nie doszło. Kondycja finansowa obu spółek jest obecnie bardzo kiepska. W znacznym stopniu przyczynił się do tego problem piractwa – pakiety są za drogie, a potencjalni abonenci wolą skorzystać z oferty szarej strefy, która oferuje to samo za niższą cenę.
Sytuację może zmienić podpisane niedawno porozumienie pomiędzy wszystkimi polskimi platformami cyfrowymi a także większymi nadawcami komercyjnymi. Chcą oni wspólnymi siłami walczyć z piractwem. To jednak nie zlikwiduje innych strat, związanych z korzystaniem z dwóch różnych systemów satelitarnych, agresywnymi a zarazem kosztownymi kampaniami promocyjnymi oraz kosztami poszerzania oferty. Globalna konsolidacja powinna posłużyć Polsce za przykład i powód do przemyśleń – czy warto konkurować w dziedzinie, która okaże się dochodowa dopiero za kilka lat.
Liczba abonentów Wizji TV to obecnie około 400.000 klientów, Cyfra+ posiada ich w tej chwili blisko 350.000. Przez ponad dwa lata działalności obu spółek nie jest to wynik zachwycający. Koszt pozyskania abonenta rośnie z miesiąca na miesiąc, a chętnych ubywa. Niedawno próbę zawojowania rynku podjął dość skutecznie Polsat, jednak po paru tygodniach okazało się, że wystarczyło kilka błędnych decyzji, aby zahamować entuzjazm.
Już wielokrotnie w prasie pojawiały się doniesienia o trwających na szczycie rozmowach pomiędzy szefami paryskiego Canal+ a UPC. Według ostatnich doniesień rozmowy te nadal się toczą. Decyzja w tej sprawie nie zostanie jednak podjęta już w Polsce, lecz za granicą – parą lat temu mogło być odwrotnie. Według analityków fuzja jest cały czas możliwa i prawdopodobna – z ekonomicznego punktu widzenia może być jednym wyjściem, które uchroni obu operatorów przed bankructwem.