Do 10 grudnia prawdopodobnie dowiemy się, która stacja będzie pokazywać na żywo spotkania przez kolejne trzy sezony – informuje Gazeta Wyborcza.
Zwycięzca ma być wyłoniony na zasadzie tzw. złotego strzału. – Zainteresowane telewizje złożą oferty w zalakowanych kopertach, a my w obecności szefów wszystkich 16 klubów je otworzymy i wybierzemy najwyższą – tłumaczy w rozmowie z dziennikiem Andrzej Rusko, szef zarządzającej ligą Ekstraklasy SA.
Gdyby pomysł przeszedł, wynajęta firma produkowałaby sygnał telewizyjny ze wszystkich spotkań na żywo. To byłby produkt wystawiony na sprzedaż, np. Canal+ mógłby kupić prawo do trzech meczów na żywo, a Polsat z TVN pokazywałby po jednym spotkaniu z każdej kolejki.
Większość klubów sprzeciwia się jednak takiemu rozwiązaniu, bo wpływy od Canal+ dają stabilizację.
Jeśli do rewolucji nie dojdzie i wygra wizja Ruski, tak jak trzy lata temu do sprzedania będzie kilka pakietów. Główny – pozwalający na relacje na żywo z 240 spotkań – ma w tej chwili Canal+. Stacja płaci klubom ok. 50 mln zł ze sezon i jest zdeterminowana, by znów wygrać.
– Ofert na główny pakiet spodziewam się od Canal+, Polsatu, grupy TVN i TVP. Niewykluczone, że zgłosi się też telewizja Puls, której udziałowcem niedawno został amerykański magnat medialny Rupert Murdoch – mówi Gazecie Rusko.
Jednak Canal+ na placu boju może być sam. Do walki o mecze na żywo nie kwapią się bowiem ani TVP, ani Polsat. Telewizja publiczna nie będzie chciała wydać w przetargu dużych pieniędzy, woli ubiegać się o inne pakiety – m.in. magazyn ligowy i bramki w programach informacyjnych.
Do małej rewolucji dojdzie też w internecie. Trzy lata temu za blisko 300 tys. zł prawa do pokazywania goli w sieci nabyły cztery portale: Gazeta.pl, Interia.pl, Onet.pl i Wirtualna Polska.pl. Ekstraklasa tym razem chce sprzedać prawa tylko jednemu, który stanie się oficjalnym partnerem internetowym ligi.