„Zakończyły się negocjacje między zakładowymi organizacjami związkowymi w TVP a przedstawicielami zarządu” – poinformował rzecznik TVP Janusz Cieliszak.
W protokole uzgodnień ustalono m.in., że w ramach przeglądu kadrowego, który będzie podstawą zwolnień, pracownikom będzie przysługiwało prawo do odwołań do dyrektorów jednostek oraz do zarządu. Wysokość odpraw uzależniono od stażu pracy. Przewidziano otwarcie punktów konsultacyjnych, bezpłatnego doradztwa zawodowego, psychologicznego oraz ekspozytury Urzędu Pracy. Będą szkolenia przekwalifikowujące dla zwalnianych.
W protokole rozbieżności znalazła się propozycja związków, by odstąpić od zwolnień grupowych i rozważyć możliwość ograniczenia zatrudnienia jedynie przez naturalne odejścia z firmy. „Wniosek ten nie znalazł akceptacji zarządu” – podał Cieliszak. Według niego, „zmniejszenie zatrudnienia” wynika z gorszej niż w poprzednich latach sytuacji finansowej spółki, spowodowanej „realnie zmniejszającymi się wpływami z abonamentu i regresem rynku reklam”.
W styczniu TVP podawała, że największe redukcje mają być wśród pracowników administracji i obsługi (30 proc.). Zwolnionych ma być też 20 proc. pracowników technicznych i tyle samo pracowników twórczych (np. dziennikarzy i kamerzystów). 60 proc. zwolnień dotyczy ogólnopolskich anten, 40 proc. – pracowników oddziałów terenowych.
W ubiegłym roku wymówienia w TVP otrzymało ok. 500 osób, po uwzględnieniu odwołań i „względów społecznych” pracę straciło ostatecznie 408 osób. Obecnie Telewizja Polska zatrudnia niemal 6 tys. osób. W 1999 roku TVP zatrudniała 6800 osób.