To decyzja szefa radiowej Jedynki, Wincentego Pipki. – Programy w Jedynce będą prowadzić tylko nasi dziennikarze – mówi Gazecie.
Pipka szefuje Jedynce od jesieni ub.r., z Polskim Radiem związany jest od kilkunastu lat. Na stanowisku dyrektora zastąpił Jacka Sobalę, który tą funkcję pełnił w czasach rządów PiS.
Personalne zmiany w radiu trwają, odkąd rada nadzorcza głosami LPR i Samoobrony odwołała dwóch PiS-owskich prezesów: Krzysztofa Czabańskiego i Jerzego Targalskiego.
Zmiany w ramówce mają odpolitycznić Jedynkę, ale wynikają też z oszczędności. Radia nie stać na płacenie zewnętrznym autorom. Dlatego stały felieton w Jedynce stracił związany z Gazetą Wyborczą satyryk Michał Ogórek.
Sakiewicz jest naczelnym tygodnika Gazeta Polska. Na jego łamach wspiera PiS i organizuje akcje lustracyjne w oparciu o materiały z IPN. Ziemkiewicz pracuje w Rzeczpospolitej, a swoje felietony z radia zamieszcza w tygodniku Sakiewicza. Obaj nie kryją niechęci do Gazety Wyborczej, która w ich publicystyce jest przedstawiana jako źródło wszelkiego zła. Do wczoraj mieli raz w tygodniu godzinne publicystyczne pasma w Jedynce o 13.05. W publicznym radiu pojawili się za rządów prezesa Czabańskiego.
Zatrudnienie ich w 2006 r. było pomysłem PiS-owskiej ekipy. Od prowadzenia programów odsunięto radiowców. Ich miejsce zajęli dziennikarze sprzyjający ówczesnej władzy. Obok Sakiewicza i Ziemkiewicza – Dorota Gawryluk, bracia Jacek i Michał Karnowscy, Maciej Rybiński. Pracę w radiu jako stały felietonista dostał wtedy Stanisław Michalkiewicz znany z antysemickich tekstów, częsty gość Radia Maryja (zrezygnowano z niego po kilku miesiącach).
Ziemkiewicz w jednym z pierwszych swoich programów oświadczył, że przychodzi do rozgłośni, „by podnieść poziom audycji”.
Sakiewicz prowadził wywiady w Polskim Radiu – i to w porannym, często słuchanym paśmie „Sygnałów dnia”. Jesienią 2006 r. zaprotestowali przeciwko temu dziennikarze Jedynki. Prezes Czabański ich nie usłuchał. Ci, którzy protestowali, stracili pracę.
Sakiewicz nie miał w radiu lekkiego życia. Starzy radiowcy dawali mu do zrozumienia, że nigdy go nie zaakceptują. Audycje prowadzone przez niego bojkotowali politycy lewicy, których Gazeta Polska wielokrotnie obrażała na swoich łamach.
Jan Rokita (jeszcze jako poseł PO) uznał przyjęcie przez Sakiewicza od władzy propozycji prowadzenia programu za „przekroczenie wszelkich granic etycznych”. – To brutalna korupcja na zasadzie wykonam brudną robotę dla władzy i otrzymam za to nagrodę – mówił Rokita. Jesienią 2007 r. b. prezydent Aleksander Kwaśniewski już jechał na zaproszenie „Sygnałów dnia”. Z radia dowiedział się, że będzie gościem Sakiewicza. Zawrócił samochód.
Potem Sakiewicz zniknął z „Sygnałów”, ale dostał popołudniowy program, który prowadził w czwartki, dzień przed Ziemkiewiczem. Ziemkiewicz w radiowych felietonach wyśmiewał „salony i sitwy” oraz przeciwników lustracji. Teraz nie będzie miał ani audycji, ani felietonów.
Radio pozbywa się też innych politycznych nominatów. Stanowisko wiceszefa Informacyjnej Agencji Radiowej stracił właśnie Wojciech Reszczyński. W czasach PRL prezenter reżimowej telewizji, po 1989 r. zaciekły antykomunista, lustrator i stały felietonista Naszego Dziennika.
Z placówki w Londynie odwołano Rafała Brzeskiego, jednego z dyrektorów IAR, który w czerwcu 2007 r. osobiście przyniósł do radia „listę agentów” (byli na niej wyłącznie politycy ówczesnej opozycji) i zmusił swoich podwładnych do opublikowania informacji na jej temat. Audyt finansowy w radiu wykrył, że w Londynie Brzeski zarabiał 10,5 tys. euro, kilka razy więcej od pozostałych korespondentów.
W proteście przeciw zwolnieniu szefa radiowej Trójki Krzysztofa Skowrońskiego, rezygnację z pracy w tym radiu złożył Michał Karnowski z Dziennika. W Trójce zostaje Wojciech Mann, który także był przeciwny odejściu Skowrońskiego.
Więcej na http://www.wyborcza.pl