– Dla dziennikarzy nie są zrozumiałe i jasne relacje jakie przez lata łączyły marszałka Cimoszewicza i Annę Jarucką. Nie są jasne intencje jej postępowania – tłumaczy nam Marzec. – W Sejmie i nie tylko krążą plotki, podsycają je politycy nazwijmy ich nieprzychylnymi Cimoszewiczowi – dodaje dziennikarz. Dlatego zadał pytanie marszałkowi, które brzmiało: „Panie marszałku, przepraszam za to pytanie, ale zbyt dużo aluzji w tej sprawie. Czy łączyły pana intymne stosunki z Anną Jarucką?” Usłyszał w odpowiedzi: „Jest pan świnią”.
Zadane przez dziennikarza pytanie jest jednoznaczne. – Można uznać, że naruszające sferę prywatną, różne mogą być oceny pytania, ale odróżniłbym zadanie pytania, nie publicznego, nie na konferencji prasowej transmitowanej „na żywo ” od pytania zadanego na korytarzu, a zwłaszcza odróżniłbym pytanie od publikacji, która może sugerować, obrażać, być nieetyczną – mówi nam Przemysław Marzec.
Reporter RMF FM mówi nam, że Cimoszewicz arogancko reaguje na niektóre pytania kierowane do niego. – Od kilkunastu dni dziennikarze usiłują uzyskać od kandydata bądź jego sztabu dokumenty dotyczące przelewu 100 tysięcy dolarów, które wpłynąć miały od jego córki i które wykorzystał do kupna akcji PKN Orlen, bezskutecznie – mówi nam Marzec. – Na pytanie, czy jego córka dopełniła w USA formalności po sprzedaży akcji PKN Orlen nasza reporterka usłyszała „a dlaczego pani o to pyta? moja córka nie kandyduje na urząd prezydenta” – dodaje.
– Pamiętam 10 lat temu za jak niestosowne uważano zadanie pytania Aleksandrowi Kwaśniewskiemu o kłamstwo w sprawie posiadania tytułu magistra. Czy wobec tego istnieje katalog pytań, których zadawać nie należy? Może również nie należy pytać czy Pan X popełnił przestępstwo? – zastanawia się Marzec.