Zdaniem Rafała Oracza, dyrektora generalny CR Media Consulting, wybór Marka Sowy na prezesa Agory jest ewidentnym sygnałem, że Agora chce otworzyć nowy rozdział w swojej historii, zamykając etap, w którym cała jej działalność była podporządkowana budowie i obronie pozycji Gazety Wyborczej.
– Koncern chce się przygotować na nowe wyzwania jakie niesie integracja i cyfryzacja mediów, prawdopodobnie wejść na obszary związane z nowymi mediami i kontentem TV – mówi Oracz. – Pierwszym sygnałem było zacieśnienie współpracy z ATM. W tym kontekście brak doświadczenia prezesa Sowy w dziedzinie na której Agora do tej pory się koncentrowała może być jego atutem, bo bez kompleksów może podejmować ryzyko nowej działalności – dodaje.
– Myślę, że wybór Marka Sowy jest dobrą wiadomością dla Agora i złą wiadomością dla jej konkurentów. Po raz pierwszy w Polsce na czele dużego, multimedialnego wydawnictwa staje doświadczony specjalista od mediów elektronicznych i nowych technologii. Takich ludzi jest w Polsce jak na lekarstwo – mówi nam Krzysztof Urbanowicz, prezes Mediapolis.
Urbanowicz uważa, że Agora jeszcze bardziej odskoczy od swoich polskich konkurentów w biznesie internetowym. – Może nawet zechce powalczyć o rynki zagraniczne, np. wschodnie – zastanawia się.
– Agora ma ugruntowaną pozycję w segmencie mediów drukowanych, pozostaje segment mediów elektronicznych, w którym Agora zrobiła dużo, ale moim zdaniem bez jasnego celu, dość chaotycznie – mówi nam Tomasz Podsiadły, dyrektor wydawnictwa Dom Prasowy, wydawcy Życia Warszawy.
Zdaniem Podsiadłego, Marek Sowa powinien przede wszystkim uporządkować segment mediów elektronicznych. – Oczywiście powinien bacznie obserwować segment prasy. Decyzję zarządu Agory oceniam pozytywnie, to dobry wybór – dodaje.
– Wybór osoby z kręgu mediów elektronicznych potwierdza, że Agora będzie się w tym kierunku intensywnie rozwijać, ale to żadna nowość i żadne zaskoczenie – wyjaśnia nam Ewa Redel, wiceprezes Edipresse Polska.
Wybór osoby z zewnątrz, a nie spośród członków zarządu, jak uważa Redel, wskazuje, że spółka szuka kompetencji szerszych niż takich, jakimi dysponowała dotychczas, a także świeżego spojrzenia i know – how. – A to dla akcjonariuszy raczej dobra wiadomość – przyznaje wiceprezes Edipresse.