– Obserwujemy nasilającą się tendencję do publikowania niewybrednych, często ordynarnych tekstów i obrazów w mediach – także tych opiniotwórczych, których zadaniem jest m.in. kształtowanie gustów odbiorców i utrwalanie powszechnie przyjętych kanonów estetycznych – pisze Rada Etyki Mediów.
REM podkreśla, że satyryczne, ironiczne, nawet szydercze treści dadzą się wyrazić w formie odpowiadającej ustalonym w cywilizowanym społeczeństwie wzorcom. – Za naganne uważamy uleganie w tym względzie szerzącym się w polskich i zagranicznych mediach niewybrednym modom i sposobom na zwiększenie poczytności czy oglądalności przekazu medialnego – uważa Rada.
Stanisław Janecki, redaktor naczelny Wprost, nie rozumie zarzutów REM. – Odpowiadając na wiele pytań od dziennikarzy z Europy z radością dowiadywałem się od nich, że okładka jest trafna i zabawna – mówi PAP Janecki.
– Niemcy, a zwłaszcza pani kanclerz Merkel, chcą traktować Polskę, szczególnie jej przywódców, jak małe dzieci, które są bezradne – w ten sposób Stanisław Janecki wyjaśniał w „Faktach” TVN pomysł powstania okładki.
Dla Wojciecha Maziarskiego, zastępcy redaktora naczelnego Newsweeka, okładka Wprost wydaje się niezrozumiała. – Nie wiem, co redakcja chciała zakomunikować. Krytykuje czy chwali Merkel za karmienie Polaków? A może gani Kaczyńskich za to, że prowadzą niesamodzielną politykę i „wiszą na niemieckim cycku”? Czy raczej ich chwali – ale za co? – zastanawia się Maziarski.
– Jasne jest tylko to, że Wprost chciał wywołać skandalik – i wywołał go, publikując fotomontaż, który jest skrajnie nieestetyczny i nieapetyczny – tłumaczy nam zastępca redaktora naczelnego Newsweeka.
Łukasz Warzecha, komentator Faktu, nie podziela oburzenia okładką Wprost. – Owszem, uważam, że jest to okładka mocna, dosadna, na pewno zwracająca uwagę. Niektórzy mogą ją nawet uznać za niesmaczną – mają prawo do własnej oceny – tłumaczy nam dziennikarz.
– Jestem zdania, że prasa ma prawo, a nawet powinna od czasu do czasu uciekać się do tego typu mocnych przekazów – mówi nam Warzecha. Zdaniem Warzechy krytycy takiego podejścia – jak choćby REM – przejawiają hipokryzję, żądając od dziennikarzy przekazu pozbawionego wyrazistych akcentów, mocnych porównań, krwistego języka.
Jak donosi PAP, w Niemczech okładkę Wprost odnotowały zarówno agencja DPA, jak i większość gazet oraz stacji telewizyjnych. – Polacy szydzą z niemieckiej kanclerz. To bezczelność – pisze na pierwszej stronie Bild.