– Ustawa lustracyjna stworzyła sytuację, którą wielu z nas odbiera jako upokarzającą. Wiele wskazuje także na to, że ustawa narusza konstytucję i międzynarodowe zobowiązania Polski dotyczące wolności słowa i mediów – apelują dziennikarze, wśród nich m.in. Tomasz Lis, Jacek Żakowski, Monika Olejnik, Justyna Pochanke i Kamil Durczok.
Wśród dziennikarzy, którzy zapowiadają, że nie złożą oświadczenia lustracyjnego są m.in. Piotr Najsztub, Ewa Milewicz, Jacek Żakowski i Wojciech Mazowiecki.
– Wykonuję wolny zawód, niezwiązany z państwem, a nawet mu wrogim, kiedy państwo zaczyna się staczać i psuć. I dlatego państwu nic do tego czy będę dziennikarzem, czy nie. I jakim będę dziennikarzem – pisze Najsztub na blogu programu ‘Tok2Szok’.
Wojciech Mazowiecki z Przekroju uważa, że to, co dzieje się wokół lustracji dziennikarzy jest niezgodne z konstytucyjnym zapisem o wolności słowa. – Mam nadzieję, że zajmie się tym Trybunał Konstytucyjny. Mój protest służy zwróceniu uwagi na to, że Polska staje państwem coraz bardziej opresyjnego prawa – mówi Gazecie Wyborczej Mazowiecki.
Zachowanie dziennikarzy odmawiających złożenia oświadczenia lustracyjnego skrytykował na łamach Dziennika prof. Paweł Śpiewak, poseł Platformy Obywatelskiej.
– Niektórzy dziennikarze powinni przestać zachowywać się jak primadonnny. Protestujący stawiają się nie tylko ponad prawem, lecz także ponad środowiskową solidarnością. Bardzo łatwo bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której pracodawca będzie od swoich pracowników bezwarunkowo żądał podpisania deklaracji lustracyjnej – mówi prof. Śpiewak w rozmowie z Cezarym Michalskim.
Publicysta Piotr Semka uważa, że akcja bojkotu doprowadzi środowisko dziennikarskiego do gorszącego podziału. – Przy okazji Gazeta Wyborcza sięgnąć może znów po bat tresera polskiej inteligencji. Kto weźmie udział w lustracji, może być uznany za kolaboranta. Najwspanialsze hasła moralne będą używane dla skompromitowania lustracji – pisze na łamach Rzeczpospolitej Semka.
Rzeczpospolita napisała w piątek, że dziennikarze Gazety Wyborczej otrzymali w czwartek email w sprawie lustracji. Szefowie dziennika przedstawiają w swoim liście kalendarz lustracyjny i dokładne opisują, co trzeba zrobić, aby nie składać oświadczenia do momentu, kiedy ustawą lustracyjną zajmie się Trybunału Konstytucyjny.
– Dziennikarze, którzy oświadczenia lustracyjnego nie złożą, podejmują ryzyko utraty prawa do wykonywania zawodu. Niech więc zwolennicy obecnej ustawy zamiast zaciskać pięści zacierają ręce, przecież to wyeliminuje konkurencję – mówi dziennikarka TVN i TVN24 Justyna Pochanke w rozmowie z miesięcznikiem Press.
Krzysztof Czabański, prezes Polskiego Radia, wyjaśnia Dziennikowi, że lustracja ‘nie gryzie’. – Że jak tego nie zrobimy, to stracimy wiarygodność jako środowisko. To jest moralne, ale i to jest w naszym interesie. Przejdźmy przez to – odpowiada, zapytany co powiedziałby osobom wahającym się, czy składać oświadczenie.
Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich, w piątek na antenie Radia Tok FM zapowiedział, że zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego definicję dziennikarza z nowej ustawy lustracyjnej.
– Ta definicja pochodząca z 1984 roku została wzięta z ustawy, której cele były zupełnie inne – tłumaczył Kochanowski w Tok FM. – Tam niemal wszystko było zaliczane od dziennikarstwa – dodaje.
Kochanowskiemu nie odpowiada również możliwość zakazu publikacji, która groziłaby dziennikarzowi za nie złożenie oświadczenia lustracyjnego.