Mogą zresztą kampanię prezydencką prowadzić wszędzie. To poważny problem, bo trudno narysować granicę między jednymi i drugimi wyborami. A czasami wręcz ta granica nie istnieje, np. Donald Tusk, Marek Borowski i Andrzej Lepper kandydują i na posła, i na prezydenta. – Tak, to prawda, będzie można w majestacie prawa uprawiać kłusownictwo – mówi wicemarszałek Sejmu Tomasz Nałęcz (SdP1) ale nie przejmowałbym się tym bardzo. Po prostu trzeba to potraktować jako sprawdzian kultury politycznej kandydatów na prezydenta. Faktycznie będzie sprawdzian, bo nawet PKW nie jest władna zabronić agitacji w czasie ciszy wyborczej. Dlatego na poczštku lipca opublikowała apel do kandydatów na prezydenta. – W imię zachowania jasnych reguł gry wyborczej i dobrze pojętej kultury politycznej PKW zwraca się o rezygnację z prowadzenia kampanii wyborczej podczas ciszy – napisała PKW. Bohdan Szcześniak, dyrektor biura prawnego Krajowego Biura Wyborczego, mniej się obawia, że naruszenie ciszy może być podstawš do unieważnienia wyborów parlamentarnych, a bardziej, że powstanie zamieszanie, będš zadrażnienia i swary. – Bo uchwycenie granicy między wyborami do parlamentu i prezydenckimi jest trudne – przyznaje Szcześniak.
Głośna cisza wyborcza
Posłów i senatosów wybierać będziemy 25 wrzenia, dwa tygodnie później, 9 października, odbędą się wybory prezydenckie. A to oznacza, że akurat w dniu, w którym zaczyna obowišzywać dwudniowa cisza przedwyborcza, startuje radiowo-telewizyjna kampania prezydencka. I tak od północy 24 września kandydaci na parlamentarzystów muszš zamilknšć na dwa dni, ale kandydaci na prezydenta mogš zacząć agitować podczas płatnych i bezpłatnych reklam nadawanych w mediach publicznych.
4 sierpnia 2005
Reklama