Popularna 35-letnia piosenkarka i jej mąż Dariusz Krupa pozwali Media Express, wydawcę SE oraz b. redaktora naczelnego Mariusza Ziomeckiego, za „nagminne naruszanie dóbr osobistych, przede wszystkim wizerunku, prywatności, miru domowego, spokoju, poczucia bezpieczeństwa oraz czci i dobrego imienia”.
Proces dotyczył publikacji SE z wiosny 2004 r., gdy Górniak była w szpitalu w Łomży, gdzie urodziła synka. Dziennik opisywał warunki w szpitalu i samopoczucie piosenkarki. Napisał, że Górniak wyrzuciła księdza i nie przyjęła komunii, bo nie jest katoliczką. Sugerował, że pali papierosy.
Piosenkarka mówiła, że do szpitala „wkradali się” fotoreporterzy. „Pseudodziennikarze próbowali ukraść nam dziecko ze szpitala, bo ogarnęła ich zwierzęca chęć posiadania jego zdjęcia. Przekupują lekarzy i sąsiadów, żeby powiedzieli na nasz temat coś złego” – mówiła Górniak w jednym z wywiadów. Skarżyła się, że leżała w sali z zasłoniętymi oknami, mąż odwiedzał ją w nocy.
W styczniu 2006 r. Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał Super Expressowi zapłatę 75 tys. zł; zakazał też śledzenia pary i publikowania materiałów na jej temat bez związku z wykonywaną przez Górniak i Krupę funkcją publiczną i wbrew ich woli.
Gazeta tłumaczyła, że nie można mówić o naruszeniu prywatności, bo sama Górniak opowiadała kolorowej prasie o rodzinie, co oznaczało jej zgodę na wkroczenie w prywatność. Ziomecki mówił, że nie przypomina sobie, by reporterzy gazety śledzili parę. Pozwani złożyli apelację.
We wrześniu 2006 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał ten wyrok, oddalając apelację. „Artyści to nie osoby publiczne, mają prawo do prywatności” – uznał sąd. „To istotny wyrok. Zakazuje działalności paparazzich w naszym kraju. Czegoś takiego jeszcze nie było” – mówił wtedy mec. Maciej Ślusarek, adwokat Górniak.
Pozwani złożyli jeszcze skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. W środę SN ją uwzględnił i zwrócił sprawę sądowi II instancji. Szczegółowe uzasadnienie wyroku SN nie jest znane. „Z niczego nie rezygnujemy” – komentuje wyrok SN mec. Ślusarek.
W marcu tego roku Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał wydawcy dziennika Fakt zapłatę Górniak i jej mężowi 50 tys. zł zadośćuczynienia za cykl publikacji tej gazety z 2004 r., gdy Górniak była w szpitalu w ciąży.
Sąd zakazał też pokazywania innego wizerunku Górniak i jej męża niż ten związany z ich życiem publicznym. Jednocześnie sąd uznał, że nie ma podstaw do tego, by wydawca Faktu przepraszał piosenkarkę i jej męża, czego również domagali się w pozwie. Górniak chciała w sumie 350 tys. zł – sąd uznał, że 50 tys. zł jest kwotą wystarczającą. Ta sprawa czeka na apelację.