Tymczasem – podkreślają analitycy – nie ma powodu, dla którego zarząd polskiej firmy miałby dążyć do mariażu z niemieckim wydawcą, a Agora – przypominają – jest nie do przejęcia.
Informacja o tym, że Cox jest skłonny sprzedać cały lub część 10,3-proc. pakietu akcji Agory, nie jest zaskoczeniem dla rynku. Wiadomo też jednak, że na taki krok amerykańska firma raczej nie zdecyduje się bez wiedzy i akceptacji zarządu Agory, z którym pozostaje w dobrych stosunkach.
Statut giełdowej spółki ogranicza zbywalność akcji uprzywilejowanych co do głosu w ten sposób, że zgodę na sprzedaż muszą wyrazić odpowiednio reprezentowani właściciele akcji serii A. Wszystkie one należą do Agory Holding, dysponującej 44,6% głosów na WZA spółki.
Agora Holding broni także swojej pozycji poprzez zapis statutowy, według którego jeśli spółka ma trzech akcjonariuszy, to żaden z nich nie może wykonywać więcej niż 25% głosów przysługujących akcjonariuszom uczestniczącym w WZA, a ograniczenie to nie dotyczy posiadaczy akcji serii A.
– Akcje Agory są bardzo drogie w porównaniu z wycenami spółek z sektora na zachodnich giełdach. Dlatego też uważam, że dla potencjalnego inwestora strategicznego wejście do spółki nie miałoby sensu, jeśli jego celem byłoby osiągnięcie korzyści wynikających z poprawienia efektywności zarządzania spółką w długim terminie – powiedział chcący zachować anonimowość analityk zachodniego banku.
Jego zdaniem, w związku z dobrymi relacjami między zarządem Agory i Coksem, a także w obliczu faktu, że układ właścicielski w polskiej spółce uniemożliwia jej przejęcie, informacja o rozmowach Cox i Axel Springer nie ma żadnego wpływu na cenę Agory. Zdecydowanie ważniejsze pod tym względem byłyby wyniki poszukiwań Agory w segmencie telewizyjnym.
– Rozważając możliwość sprzedaży przez Cox Investments papierów Agory należy pamiętać, jaki jest charakter tej inwestycji. Cox jest inwestorem pasywnym, nie ingerującym w politykę zarządczą polskiej spółki. Wykluczam więc, aby uczynił ruch niezgodny z wolą Agory – powiedział Thomas Chadwick, analityk Merrill Lynch.
– Przeceniona Agora, której wyniki odzwierciedlają spowolnienie wzrostu gospodarczego, jest atrakcyjnym obiektem, a obecna sytuacja ekonomiczna – dobrym momentem do zakupów, złym do sprzedaży – stwierdził Przemysław Rodecki, analityk Nomury, komentując możliwość wyjścia z inwestycji przez Cox. – Aby odpowiedzieć na pytanie, czy Axel byłby dobrym partnerem dla Agory, należy zadać pytanie, czego od inwestora strategicznego oczekuje zarząd spółki – dodał.
Czy kierownictwo Agory dopuszcza myśl o wejściu do spółki inwestora strategicznego? – Zarząd dopuścił taką myśl w 1993 r., kiedy inwestorem strategicznym został Cox. Oczywiście, niczego nie wykluczamy, ale uważamy, że inwestor strategiczny to ktoś, kto rozmawia z nami – odpowiedziała Wanda Rapaczyński, prezes Agory.
Władze Axel Springer obiecały nam komentarz w późniejszym terminie. Cox z założenia nie komentuje swoich inwestycji.
– Czy władze Agory, zawsze dumne ze swojej niezależności, chciałyby takiego inwestora? – zastanawia się Andrzej Szymański, analityk DM BIG-BG. – Polityka Springera ma charakter drapieżny. Niemiecki wydawca zapewne próbowałby przeforsować zmiany w sposobie zarządzania spółką, co mogłoby doprowadzić do konfliktu wśród właścicieli – dodaje.
Axel Springer Verlag, wydawca „Bild” i „Bild am Sonntag” – największego weekendowego dziennika w Niemczech, a także takich tytułów, jak: „Die Welt” i „Hamburger Abendblatt” w Polsce działa głównie na rynku magazynów kolorowych (wydaje m.in. miesięcznik „Profit” i polską wersję tygodnika „Newsweek”, a także magazyny niszowe „Pani Domu”, „Auto Świat”).
Podobnie jak Agora także niemiecki wydawca odczuwa skutki recesji. Jak zapowiedział ostatnio, w poszukiwaniu oszczędności do końca 2003 r. zwolni 10% pracowników. W I połowie 2001 r. sprzedaż grupy Axel Springer wzrosła zaledwie o 2,2%.
Zysk netto Axel Springer spadł do 14 mln euro (z 81 mln euro rok wcześniej), na co wpływ miały szacowane na 100 mln euro inwestycje w rozwój internetowego biznesu, który w efekcie firma i tak była zmuszona połączyć z internetowymi aktywami T-Online. W I połowie br. zysk operacyjny grupy zmniejszył się do 34 mln euro ze 127 mln euro.