Moda na zakupy w lumpeksach zatacza coraz szersze kręgi. Co przyciąga ludzi do sklepów z używaną odzieżą? Przede wszystkim wyjątkowo niska cena i gwarancja niepowtarzalności. Tylko w secondhandzie można kupić jedyną w swoim rodzaju część garderoby za kilka złotówek. Dodatkowo ubrania te posiadają bardzo często metkę znanej marki np.: H&M czy Zara. Możliwość zakupu odzieży od prestiżowych producentów, i to przy minimalnym obciążeniu budżetu sprawia, że do lumpeksów ciągną tłumy chętnych na takie wyjątkowe „polowanie”. Jednak tak jak każdy medal ma dwie strony, tak i zakupy w sklepach z używaną odzieżą nie są pozbawione wad i niedogodności. Klienci najczęściej narzekają na nieposegregowane ubrania, niemiły zapach i brak miejsca na swobodne przymierzanie wybranych rzeczy. Właśnie dla tych osób, którym bardzo przeszkadza ta zła strona secondhandów powstały lumpeksy on-line.
Internetowe sklepy z używaną odzieżą zdobywają coraz większą rzeszę fanów. Nie trudno się temu dziwić, gdyż zakupy w takich miejscach to przede wszystkim wygoda i olbrzymia oszczędność czasu. Sympatycy buszowania w secondhandach nie muszą już przedzierać się przez setki wieszaków, przepychać z klientami rządnymi oryginalnych ubrań i tracić kilku godzin na ten dosyć nietypowy rodzaj shoppigu. W sieci można znaleźć już sporo wirtualnych ciucholandów, a najpopularniejsze z nich to kufersklep.pl, glam.pl, miszmasz.net czy vintageshop.pl.
Ubrania w internetowych sklepach z używaną odzieżą są prawie zawsze zaprezentowane w formie zdjęcia i szczegółowego opisu. Dzięki temu klienci nie boją się zakupu przysłowiowego kota w worku. Poszczególne elementy garderoby pogrupowane są zważywszy na ich przeznaczenie oraz z uwzględnieniem ich jakości. Internauci mogą spotkać się z takim pogrupowaniem jak „secondhand”, „z metką” czy „dodatki” oraz podziałem ubrań z uwagi na ich rozmiar. Rzeczy wystawiane na sprzedaż są z reguły albo nieużywane, albo noszące niewielkie ślady użytkowania. Internauci na pewno nie znajdą tam starych, zniszczonych i poplamionych „łachów”, a właśnie takich mało reprezentatywnych sztuk odzieży jest w „stacjonarnych” lumpeksach dosyć sporo.
Ceny w internetowych secondhandach są z reguły są większe od tych, na które można liczyć w normalnych obiektach handlowych. Związane jest to m.in. z kosztem utrzymania wirtualnego butiku. Wyższa cena uwarunkowana jest również przez to, iż odzież w takich sklepach z reguły jest nieco wyższej jakości niż większość ubrań dostępnych w prawdziwych ciucholandach. Jednak dla fanów oryginalnych rzeczy nawet te ceny są zaskakująco niskie. Dlatego też z każdym dniem przybywa klientów buszujących między wirtualnymi wieszakami.
Minusem lumpeksów on-line jest znikomy brak możliwości targowania się o cenę. Dla wielu osób taka sposobność zakupów dodaje jeszcze większego smaku i adrenaliny. Druga sprawa, to wybór rzeczy – w wirtualnych secondhandach niestety nie jest zbyt duży. Związane jest to z ostrą selekcją prezentowanych części garderoby. Dzięki temu zaglądając na półki internetowego secondhandu można być prawie pewnym, że znajdą się tam oryginalne i niezniszczone sztuki odzieży.
Więcej na http://www.metro.gazeta.pl