Usługa pozwala użytkownikom Google Maps na wirtualną przejażdżkę po ulicach poszczególnych miast, dostarczając szereg zdjęć danego obszaru z perspektywy przechodnia lub kierowcy. Projek obejmuje obecnie 12 miast Japonii, 50 w Stanach Zjednoczonych oraz niektóre fragmenty miast europejskich.
– Mamy silne przypuszczenia, że Google narusza podstawowe prawa człowieka – tłumaczy profesor Yasuhiko Tajima, konstytucjonalista z Sophia University w Tokyo. Istotnym jest ostrzec obywateli, że gigant technologiczny otwarcie narusza ich prawo do prywatności, jedno z najważniejszych praw obywatelskich.
Tajima oraz inni przedstawiciele ruchu przeciwko inwigilacji prowadzonej przez Google domagają się usunięcia wszystkich zdjęć japońskich miast z serwisu Street View. Podobne obawy mają nie tylko mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni, Google zmuszone było zlikwidować zdjęcia okolic Pentagonu i amerykańskich baz wojskowych, podobne żądania wysuwają pracownicy reaktora nuklearnego w Australii i władze Indii, gdy wyszło na jaw, że terroryści odpowiedzialni za niedawne zamachy w tym kraju wykorzystywali serwisy Google.
Protesty i pierwsze pozwy nie są składane jedynie przez podmioty polityczne, w sądach toczą się już sprawy m.in. kobiety, której półnagie zdjęcia zrobione podczas opalania się są dostępne w serwisie, czy fotografie mężczyzny wychodzącego z klubu ze stripteasem.