Od 1 maja br. można składać do urzędów podania w formie elektronicznej. Problem w tym, że trzeba je podpisać tzw. bezpiecznym podpisem elektronicznym. A ten nie cieszy się specjalnym zainteresowaniem (ma go zaledwie kilkadziesiąt tysięcy osób), a cały zestaw do składania e-podpisu kosztuje ok. 300-400 zł.
Dlatego – do czasu upowszechnienia się e-podpisu – w MSWiA wymyślono rozwiązanie zastępcze.
– Chcemy wprowadzić tzw. zaufany profil – mówi nam Wioletta Paprocka, rzecznik MSWiA. Taki profil ma działać na platformie ePUAP i podobnie jak konto w serwisie internetowym – najpierw użytkownik musi się zarejestrować, podając swoje dane.
Potem czeka go wycieczka do urzędu – niestety nie wirtualna, lecz na własnych nogach. Za to tylko raz. Jak tłumaczy Paprocka, wizyta w urzędzie będzie potrzebna do zweryfikowania danych przez użytkownika. Na miejscu obywatel otrzyma hasło i login, za pomocą którego będzie mógł zgłosić przez internet np. wpis do ewidencji działalności gospodarczej, złożyć wniosek o wydanie paszportu czy odpisu aktu urodzenia.
Być może taki profil pojawi się jeszcze w pierwszej połowie roku. – Mamy nadzieję, że stanie się to szybko, ale termin wdrożenia nie został jeszcze ustalony – mówi Paprocka.
O problemach związanych z e-podpisem mówił też wczoraj premier Donald Tusk. – 1 stycznia 2009 powinien być punktem zwrotnym, jeśli chodzi o korzystanie z internetu przez obywatela zamiast obiegu dokumentów – zapowiedział na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu. – Na pewno ta usługa będzie tańsza jeszcze w tym roku i przyjrzymy się dokładnie, czemu ten mechanizm jest tak obostrzony z punktu widzenia zainteresowanych posiadaniem podpisu elektronicznego. Każdego dnia odkrywam takie dziedziny życia, gdzie nie trzeba podpisu elektronicznego, żeby korzystać z internetu w miejsce uciążliwej papierowej dokumentacji – mówił Tusk.
Więcej na http://www.gazeta.pl/