Stacja, w odróżnieniu od agencji Reuters, która w wirtualnym świecie wprowadziła swojego reportera, stawia na użytkowników – to oni będą źródłem informacji.
Cotygodniowe spotkania prowadzone przez pracowników CNN będą pewnego rodzaju szkółką dla najbardziej obiecujących wirtualnych dziennikarzy. Biorąc pod uwagę osoby ze świata mediów i polityki, które już na stałe zadomowiły się w świecie Second Life, tematów do kolejnych wydań nie powinno zabraknąć.
Eksperci przestrzegają przed nadmiernym poleganiu na świecie wirtualnym. Szum medialny wokół Second Life oraz liczba odwiedzających stronę mogą być mylące, ponieważ niewielu zarejestrowanych użytkowników aktywnie uczestniczy w życiu społeczności. Umieszczania placówek nie powinno się traktować jako sposób na dotarcie do przeciętnego odbiorcy, a raczej jako testowanie z różnych formami komunikacji.
Stanowisko CNN nie odbiega od stwierdzeń ekspertów, a z racji tego, że inwestycja nie jest duża, firma traktuje ją jako pewien rodzaj eksperymentu.