– Czeski rząd może zdecydować się na rozdanie jedynie trzech, a nie jak początkowo zakładano czterech koncesji na UMTS – powiedział czeski minister transportu Jaromir Schling. Jego zdaniem nie wiadomo, czy w obecnie panujących warunkach rynkowych byłoby nawet tylu chętnych do uczestniczenia w procesie licencyjnym.
Ponieważ rząd chce uzyskać łącznie ze sprzedaży koncesji co najmniej 20 mld koron (ok. 2 mld złotych), każda z trzech licencji będzie kosztowała 7 mld koron (ok. 700 mln złotych), a nie 5 mld koron, jak zakładano początkowo.
Ważnym założeniem pomysłu na rozdanie jedynie trzech koncesji jest także faworyzowanie działających już na rynku operatorów. Jest ich właśnie trzech. Tego typu rozwiązanie uchroni ich przed wejściem na rynek, któregoś z międzynarodowych gigantów, co mogłoby – zdaniem Schlinga – spowodować destabilizację rynku.
W niedawnym procesie UMTS w Polsce miała miejsce podobna sytuacja. Tutaj zabrakło jednak chętnych na koncesję. Prawie w ostatniej chwili z udziału w przetargu wycofała się Telefonica, która niedługo później oświadczyła, że jednak chce czwartą koncesję – może ją jednak dostać nie wcześniej niż w 2002 roku, na kiedy zapowiedziano rozdanie kolejnej licencji. Zgodę na UMTS dostali, za 600 mln złotych każdy, Plus GSM, Era oraz IDEA Centertel.
To nie koniec problemów naszych południowych sąsiadów. Zrzeszenie czeskich publicznych operatorów telekomunikacyjnych na czele z Czech Telecom poprosiło Czeski Urząd Telekomunikacyjny o interwencję w sprawie cen połączeń z telefonów stacjonarnych na telefony komórkowe. Ich zdaniem ceny te są zbyt wysokie i nieadekwatne do ponoszonych przez sieci komórkowe kosztów.
Stacjonarni operatorzy domagają się obniżki ceny połączeń z 6 – 7 koron na 1,2 do 1,6 koron. Operatorzy komórkowi odpierają zarzuty, twierdząc, że dostosowywują swoje ceny do cen obowiązujących u ich sąsiadów poza granicami kraju.