Na stronach portalu Gazeta.pl rozgorzała dyskusja czy jego blog jest wspierany przez PiS czy jest blogiem obywatelskim.
„Pretm” uaktywnił się, gdy Hanna Gronkiewicz-Waltz pokonała w wyborach Kazimierza Marcinkiewicza. Przedstawia się jako zwolennik PiS, poza strukturami partii, który wcześniej śledził obywatelskie blogi w Wielkiej Brytanii.
Na swoim blogu, jak sam przyznaje, zbiera informacje niekorzystne dla władzy, przeciwstawiające się jej propagandzie. Niedawno „Bufetową” zamienił na „HGW-Watch”. Zaczął pisać w poniedziałek 26 listopada 2006 r. Dotąd zanotował 330 tys. wyświetleń strony.
Z kronikarską dokładnością rozlicza Gronkiewicz-Waltz z programu, także w dzielnicach. Wkleja artykuły ze stołecznych dzienników, pliki multimedialne z wypowiedziami prezydent. Powołując się na ustawę o dostępie do informacji, ustalał m.in. koszty obsługi prawnej sporu o prezydencki mandat, ile miasto wydało „w związku ze zgromadzeniem publicznym tzw. Białym Miasteczkiem, dlaczego TVN 24 podpiął się do kamer miejskiego monitoringu”.
– Odpowiadaliśmy, ale zaczęła nas zastanawiać zbieżność pytań z zainteresowaniami radnych PiS. Bywało, że dzień po mailu „Pretma” interpelowali w tej samej sprawie – mówi Gazecie Wyborczej Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza.
Ekipa PO uznała, że bloger wykorzystuje kosztowną usługę – profesjonalny monitoring mediów.
Podejrzenia wzmogła informacja, że Hanna Gronkiewicz-Waltz jest na liście polityków, których wypowiedzi gromadzi wynajęta przez Pałac firma monitorująca media.
– Proszę mi wierzyć, swojego bloga traktuję hobbystycznie – tłumaczy GW bloger, dodając, że monitoring prasowy nie jest niczym niezwykłym.
Kulisy powstawania „Bufetowej” wyglądają tak: czytanie prasy, dwa razy dziennie wizyty na stronach internetowych stołecznych dzienników, monitoring stron PiS, PO, urzędu miasta. Korzysta też z wyszukiwarek na portalach internetowych. Mówi, że na prowadzenie bloga poświęca dwie godzinny dziennie.