na wtorkowej konferencji Secure 2006. Jak podkreślali, żaden system i program informatyczny nie jest bezpieczny.
Analitycy rozmawiali o bezpieczeństwie w sieci w pierwszym dniu konferencji „Secure 2006. Bezpieczeństwo – czas przełomu”. Konferencja potrwa do środy. Jest poświęcona identyfikacji, monitorowaniu i rozwiązaniom do usuwania wirusów, ataków sieciowych oraz złośliwego kodu we wszystkich typach systemów i sieci komputerowych.
Według Grzegorza Wróbla z Cisco Systems, w ostatnich 10 latach ataki w sieciach informatycznych stały się coraz bardziej wyrafinowane, niszczycielskie, a przy tym wzrosła ich skala i zasięg. Wynika to z globalizacji gospodarki światowej.
Przed 10 laty straty spowodowane atakami były 10 razy mniejsze niż w 2005 r., kiedy to wyniosły 130,1 mln dolarów.
Wróbel, powołując się na dane FBI Computer Crime and Security Survey, powiedział, że wirusy, robaki i złośliwy kod (może on przyjmować m.in. postać wirusa, jak i robaka internetowego) są coraz częściej narzędziami w rękach zorganizowanych grup przestępczych. Służą m.in. do wykradania danych np. finansowych. Oprócz tego grupy przestępcze używają programów do wyświetlania reklam bez zgody użytkowników komputerów (np. spam).
Luann Johnson z X-Force Vulnertability Database Team zwróciła uwagę na konferencji, że liczba ataków w internecie nasila się tuż po głośnych akcjach terrorystycznych. Według niej, po atakach 11 września 2001 roku na WTC, liczba ataków w sieci wzrosła o 3,2 proc., po ataku w Madrycie – wzrosła o 30 proc.
Jak uważa szef polskiego oddziału w firmy Symantec, Jarosław Samonek, aby bronić się przed atakami w sieci, konieczne jest stworzenie automatycznych zabezpieczeń, które mogłyby być dostępne na każde żądanie (tak dostępna jest np. poczta elektroniczna).
Konieczne jest także ograniczenie dostępu pracowników do internetu. Pozwoliłoby to ograniczyć korzystanie w pracy z takich programów jak np. komunikatory, sieci ściągania plików P2P.